Strona główna  /  Z życia Kościoła  /  Rok 2020  /  Wywiad z Marią Gabiniewicz

Wywiad z Marią Gabiniewicz

 W Naszym Dzienniku ukazał się interesujący wywiad z Marią Gabiniewicz, odznaczoną w zeszłym roku przez Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w pielęgnowaniu pamięci o najnowszej historii Polski.

Maria Gabiniewicz należy do Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Przez wiele lat bardzo blisko współpracowała z Prymasem Tysiąclecia. Już jako małe dziecko była świadkiem tragicznych wydarzeń wojennych. Jej ojciec został aresztowany przez NKWD i przepadł bez wieści. Potem, razem z mamą i rodzeństwem, przeszła „tułaczy szlak" z Rosji Sowieckiej, przez Kazachstan, Uzbekistan, Turkmenię, Teheran, Indie aż do Afryki. Tam jej rodzina i 18 tys. innych Polaków, dzielących ich los, zostało rozmieszczonych w 22 osiedlach w koloniach brytyjskich.

W marcu 1949 roku Maria Gabiniewicz wróciła do Polski. Była przekonana, że nie może zmarnować swojego życia, które w wojennym tyglu zostało ocalone. Świadomie szukała środowiska ludzi, którzy myślą i czują podobnie. Poznała wtedy m.in. Marię (Lilę) Wantowską, która prowadziła pracę z rodzinami w Rodzinie Rodzin, a także Marię Okońską. „Zafascynowały mnie prelekcje Marysi głoszone z pełnym zaangażowaniem i żarem do studentek w ramach duszpasterstwa akademickiego przy kościele św. Anny w Warszawie, w których uczestniczyłam. Poruszane tematy dotyczyły głównie godności dziewcząt i kobiet. A wszystko to nasycone było umiłowaniem Tej, która jest wzorem doskonałej kobiecości - Maryi, oraz Kościoła i Polski. Odnalazłam biskie mi treści, które teraz mogłam pogłębić" - opowiada Naszemu Dziennikowi Maria Gabiniewicz.

W 1953 roku nasza bohaterka uczestniczyła w spotkaniu młodzieży maturalnej z Prymasem Wyszyńskim w jego rezydencji na Miodowej. Prymas wyszedł do nich uśmiechnięty, z otwartymi ramionami, jakby wszystkich chciał przygarnąć do serca. „Usiedliśmy na puszystym dywanie, jak najbliżej fotela Księdza Prymasa. Gdy przemawiał z ambony, był majestatyczny, jakby niedostępny, a teraz okazał się bliski - ojcowski, serdeczny. Na naszą prośbę pozwolił zwracać się do siebie - Ojcze. Ksiądz Prymas rozumiał ludzi młodych i zachęcał do szybowania wysoko. Mówił do młodych: - <Musicie mieć w sobie coś z orłów! - serca orle i wzrok orli ku przyszłości. Musicie ducha hartować i wznosić się, aby móc jak orły przelatywać nad graniami w przyszłość naszej Ojczyzny>" - wspomina Maria Gabiniewicz.

W 1956 roku wstąpiła do Instytutu Prymasa Wyszyńskiego. Zrezygnowała z wykonywania pracy w zawodzie i całkowicie poświeciła się zadaniom w Instytucie Prymasowskim Ślubów Narodu w centrali na Jasnej Górze. Na przełomie lat 60. i 70. pracowała w Sekretariacie Prymasa Polski i była świadkiem heroicznego życia kard. Wyszyńskiego. Patrzyła na jego utrudzenie, zmagania w obronie godności człowieka, nadludzki wysiłek pracy wokół wielkich spraw Kościoła i Polski. Widziała, jak wielki kardynał i mąż stanu pochylał się nad małymi dziećmi, młodymi ludźmi, ale też dorosłymi i starszymi. Troszczył się o domowników i pracowników sekretariatu.

Interesował się przeżyciami wojennymi Polaków. „To na leśnych ścieżkach, na które zapraszał najpierw do podwarszawskich Lasek, a później do Choszczówki, pytał i nie przerywając uważnie słuchał - kontynuuje swoją historię Maria Gabiniewicz. - Opowiadałam o losach moich najbliższych, o moim ojcu zaginionym w Sowietach, o braciach i o tych, z którymi dzieliliśmy wygnanie i zesłańczą poniewierkę, o ludziach, którzy umierali z wycieńczenia i głodu, o dzieciach, które wyglądały jak szkielety, podobnie jak my wtedy. Kiedy skończyłam opowiadanie, wyjął różaniec i powiedział: <A teraz pomodlimy się za tych, o których opowiedziałaś>. Po modlitwie położył dłonie na moich ramionach i patrząc mi po ojcowsku w oczy, powiedział: <A teraz to wszystko napisz>, a kiedy się wzbraniałam, dodał: <to historia nie tylko twojej rodziny, bo podobne losy przeszły tysiące polskich rodzin>".

Pytana o to, jakie przesłanie ma dla polskiej młodzieży, Maria Gabiniewicz odpowiada: „Chciałabym zachęcić młodych ludzi do pogłębienia wiedzy o losach polskiego Narodu, do poznawania prawdziwych dziejów ojczystych. Troską mojego pokolenia jest, aby młodzież dokonywała właściwych wyborów opierających się na wartościach chrześcijańskich i patriotycznych. Prymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński zostawił wszystkim Polakom słynne wyznanie: <Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej>. Słowa te wypowiedział niedługo przed aresztowaniem 25 września 1953 r. Ksiądz Prymas liczył na młodych, wierzył, że młodzi ludzie poniosą w przyszłość idee najważniejsze dla Kościoła i Narodu Polskiego".