Strona główna  /  Z życia Kościoła  /  Rok 2017  /  Pielgrzymka Benedykta XVI do Polski

Pielgrzymka Benedykta XVI do Polski

 Kontynuujemy nasz cykl poświęcony postaci Josepha Ratzingera/Benedykta XVI.
Swoją jedyną pielgrzymkę do Polski Benedykt XVI odbył w dniach 25 - 28 maja 2006 r. Odwiedził wtedy Warszawę, Częstochowę, Kraków, Wadowice, Kalwarię Zebrzydowską, Łagiewniki i Auschwitz.

Po śmierci Jan Pawła II, kiedy jeszcze spekulowano na temat jego następcy, pojawiły się pierwsze pytania, czy nowy Papież przyjedzie do Polski. Kiedy okazało się, że na Stolicę Piotrową wybrany został kard. Ratzinger, najbliższy współpracownik Papieża Polaka, pytania te zaczęły się mnożyć. Już w dniu wyboru Benedykta XVI, spod słynnego okna na ul. Franciszkańskiej 3, studenci uczelni krakowskich wystosowali pierwsze zaproszenie, w którym napisali m.in: „Ojcze Święty! My, studenci Krakowa, zawsze wymawialiśmy te słowa po polsku. Nie pamiętamy innego papieża niż Papież - Polak. Jesteśmy pokoleniem . Ale dziś, w dniu Twego wyboru na Stolicę Piotrową, chcemy Cię zapewnić, że tak, jak staraliśmy się być przy Janie Pawle II, tak też chcemy być blisko Ciebie.(...) Przyjedź do Polski! Przyjedź do Krakowa! Przyjedź do nas! Stań w papieskim oknie, przemów do nas i pobłogosław nam! Chcemy byś swoją obecnością umocnił naszą wiarę w Jezusa Chrystusa, byś pomógł nam być odważnymi świadkami Ewangelii, ludźmi dla innych".

Potem papież został oficjalnie zaproszony przez władze kościelne i państwowe. Benedykt XVI chętnie przyjął to zaproszenie do Ojczyzny swego umiłowanego poprzednika, ale, jak zaznaczył, jego pielgrzymka nie będzie wyłącznie sentymentalną podróżą śladami Jana Pawła II, ale raczej „drogą wiary", czyli spotkaniem, które ma umocnić wiarę Polaków, a także ubogacić wiarę samego papieża. - Ja również pragnę zaczerpnąć z obfitego źródła waszej wiary, które bije nieprzerwanie od ponad tysiąca lat - zapowiadał Ojciec Święty.

Pielgrzymka przebiegała pod hasłem „Trwajcie mocni w wierze", a jej pierwszym punktem, zaraz po powitaniu na lotnisku, było spotkanie z duchowieństwem w warszawskiej archikatedrze św. Jana Chrzciciela. W specjalnym przemówieniu skierowanym do duchownych papież zachęcił ich do wiary w moc sakramentu kapłaństwa, który przyjęli. Zaznaczył, że wielkość Chrystusowego kapłaństwa może przerażać, bo każdy z nas jest grzesznikiem. - A właśnie na każdego z nas padło pełne miłości spojrzenie Jezusa, i temu Jego spojrzeniu trzeba zaufać. Nie ulegajmy pokusie pośpiechu, a czas oddany Chrystusowi w cichej, osobistej modlitwie niech nie wydaje się czasem straconym. To właśnie wtedy rodzą się najwspanialsze owoce duszpasterskiej posługi. Nie trzeba się zrażać tym, że modlitwa wymaga wysiłku, że podczas niej zdaje się, że Jezus milczy. On milczy, ale działa. Odnośnie do tego chciałbym wspomnieć przeżycie z ubiegłego roku w Kolonii. Byłem wówczas świadkiem głębokiego, niezapomnianego milczenia miliona młodych ludzi, w momencie adoracji Najświętszego Sakramentu! To modlitewne milczenie nas zjednoczyło, podniosło na duchu. Świat, w którym jest tak wiele hałasu, tak wiele zagubienia, potrzebuje milczącej adoracji Jezusa, ukrytego w hostii. Trwajcie w modlitwie adoracji i uczcie wiernych tej modlitwy. W niej znajdą pocieszenie i światło przede wszystkim ludzie strapieni - mówił Benedykt XVI.

Następnie papież podkreślił, że wierni oczekują od kapłanów tylko jednego: aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem. - Nie wymaga się od księdza, by był ekspertem w sprawach ekonomii, budownictwa czy polityki. Oczekuje się od niego, by był ekspertem w dziedzinie życia duchowego - zaznaczył Ojciec Święty i dodał, że nie jest wcale konieczne, aby kapłan był zorientowany we wszystkich aktualnych, zmiennych trendach; wierni oczekują od niego, że będzie raczej świadkiem odwiecznej mądrości, płynącej z objawionego Słowa. -Dbanie o jakość osobistej modlitwy oraz o dobrą formację teologiczną owocuje w życiu. Życie pod wpływem totalitaryzmów mogło zrodzić nieuświadomioną tendencję do ukrywania się pod zewnętrzną maską, a w konsekwencji do ulegania jakiejś formie hipokryzji. Oczywiste jest, że to nie służy autentyczności braterskich relacji i może prowadzić do przesadnej koncentracji na sobie samych. W rzeczywistości osiąga się dojrzałość uczuciową, gdy serce lgnie do Boga. Chrystus potrzebuje kapłanów, którzy będą dojrzali, męscy, zdolni do praktykowania duchowego ojcostwa. Aby to nastąpiło, trzeba rzetelności wobec siebie, otwartości wobec kierownika duchowego i ufności w miłosierdzie Boże - tłumaczył Benedykt XVI.

Na zakończenie papież powiedział do kapłanów: - Trwajcie mocni w wierze! Również wam powierzam to motto mojej pielgrzymki. Bądźcie autentyczni w waszym życiu i posłudze. Wpatrzeni w Chrystusa, żyjcie życiem skromnym, solidarni z wiernymi, do których jesteście posłani. Służcie wszystkim, czekajcie na nich w parafiach i w konfesjonałach, towarzyszcie nowym ruchom i wspólnotom, wspierajcie rodziny, nie traćcie więzi z młodzieżą, pamiętajcie o ubogich i opuszczonych. Gdy będziecie żyli wiarą, Duch Święty wam podpowie, co macie mówić, jak macie służyć. Będziecie mogli zawsze liczyć na pomoc Tej, która przewodzi Kościołowi w wierze. Zachęcam was, abyście zawsze wzywali Ją słowami, które dobrze znacie: „Jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam". Przemówienie było wielokrotnie przerywane oklaskami, a po jego zakończeniu duchowni, klaszcząc, skandowali „Benedetto". Na koniec wizyty w katedrze Ojciec Święty pomodlił się chwilę przy grobach kard. Stefana Wyszyńskiego i kard. Augusta Hlonda.

Następnego dnia Benedykt XVI odprawił Msze św. na warszawskim Placu Piłsudskiego. Na tym samym placu, który był świadkiem słynnej Mszy św. odprawianej przez Jana Pawła II w 1979 r., potem pogrzebu Prymasa Wyszyńskiego i wielu innych ważnych wydarzeń kościelnych. Benedykt XVI, w strugach ulewnego i padającego bez przerwy deszczu, wygłosił tu programową homilię swojej pielgrzymki. Powiedział, że w dziejach Kościoła Apostołowie głosili słowo Chrystusa, starając się przekazać je nieskazitelne swoim następcom, którzy z kolei przekazywali je następnym pokoleniom, aż do naszych czasów. Wielu głosicieli Ewangelii oddało życie za wierność prawdzie słowa Chrystusa. I tak, z troski o prawdę, ukształtowała się Tradycja Kościoła. - Podobnie jak było w minionych wiekach, i dziś są osoby lub środowiska, które, odchodząc od tej Tradycji, chciałyby zafałszować słowo Chrystusa i usunąć z Ewangelii prawdy, według nich, zbyt niewygodne dla współczesnego człowieka. Usiłuje się stworzyć wrażenie, że wszystko jest względne, że również prawdy wiary zależą od sytuacji historycznej i od ludzkiej oceny. Kościół jednak nie może dopuścić, by zamilkł Duch Prawdy. Za prawdę Ewangelii odpowiedzialni są następcy Apostołów, razem z Papieżem, ale także wszyscy chrześcijanie są wezwani, by wziąć na siebie część tej odpowiedzialności, przyjmując jej autorytatywne wskazania. Każdy chrześcijanin winien konfrontować własne poglądy ze wskazaniami Ewangelii i Tradycji Kościoła, aby dochować wierności słowu Chrystusa, nawet gdy jest ono wymagające i po ludzku trudne do zrozumienia. Nie możemy ulec pokusie relatywizmu czy subiektywnego i selektywnego interpretowania Pisma św. Tylko cała prawda pozwoli przylgnąć do Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia - mówił Benedykt XVI.

Nawiązując do niektórych myśli zawartych w książce „Wprowadzenie w chrześcijaństwo" papież zaznaczył, że wiara nie oznacza jedynie przyjęcia określonego zbioru prawd dotyczących tajemnic Boga, człowieka, życia i śmierci oraz rzeczy przyszłych. - Wiara polega na głębokiej, osobistej relacji z Chrystusem, relacji opartej na miłości Tego, który nas pierwszy umiłował, aż do całkowitej ofiary z siebie. (...) Jak inaczej możemy odpowiedzieć na tak wielką miłość, jeśli nie sercem otwartym i gotowym miłować? Ale co to znaczy miłować Chrystusa? To znaczy ufać Mu również w godzinie próby, podążać za Nim także drogą krzyżową, w nadziei, że niebawem nadejdzie poranek zmartwychwstania. Powierzając się Chrystusowi, nie tracimy nic, a zyskujemy wszystko. W Jego rękach nasze życie nabiera prawdziwego sensu. Miłość do Chrystusa wyraża się w pragnieniu życia zgodnego z myślami i uczuciami Jego Serca. Realizuje się to przez wewnętrzne zjednoczenie, oparte na łasce sakramentów, umacniane przez nieustanną modlitwę, uwielbienie, dziękczynienie i pokutę. Nie może zabraknąć uważnego wsłuchiwania się w natchnienia, które On przekazuje nam przez swoje Słowo, przez osoby, które spotykamy, przez sytuacje z codziennego życia. Miłować Go znaczy prowadzić z Nim nieustanny dialog, aby poznać Jego wolę i gorliwie ją pełnić - tłumaczył Ojciec Święty Benedykt XVI.