Strona główna  /  Warto przeczytać  /  „Brazylia jaką pamiętam” Krystyna Medycka

„Brazylia jaką pamiętam” Krystyna Medycka

 Polecamy lekturę książeczki „Brazylia jaką pamiętam" Krystyny Medyckiej, sodaliski z Poznania.

Publikacja to wspomnienia z pobytu Autorki wśród Polonii brazylijskiej w połowie lat 90-tych XX wieku. Opisane jest życie religijne, duchowe oraz kulturalne mieszkańców Brazylii. Ukazane są zwyczajne problemy dnia codziennego. A wszystko to na kanwie uroczystości wyświęcenia dwóch księży - bliźniaków, pochodzących z lokalnego środowiska polonijnego, a poznanych przez Autorkę w trakcie odbywanych przez nich studiów w poznańskim Seminarium Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej.

Szczególnie ciekawe są refleksje Krystyny Medyckiej dotyczące Kościoła w Brazylii. Autorka podkreśla, że brazylijskich wiernych charakteryzuje przede wszystkim dążenie do wspólnotowego przeżywania i działania. Widać to np. podczas Mszy św., gdzie ludzie chętnie angażują się w liturgię, czytają fragmenty Pisma św., śpiewają. W parafii wszyscy właściwie się znają, istnieje wśród parafian głęboka więź pozwalająca na wspólne przeżywanie smutków i radości.

Polacy, w porównaniu z Brazylijczykami, chętniej modlą się indywidualnie i są wtedy bardziej skupieni. „W Brazylii tak prywatnie modlących się niewielu spostrzegłam, ale ci, których zaobserwowałam modlili się nieco inaczej aniżeli my w Polsce. Pewna pani w Ciritibie, w wieku około trzydziestu lat, stała oparta łokciami o powierzchnię ołtarza i jakby do ucha szeptała Matce Bożej swoje sprawy. Starsze małżeństwo uklękło na stopniu przed ołtarzem i po krótkiej modlitwie podeszło do figury Najświętszej Maryi Panny i dotknęło ją, szepcząc coś jeszcze. Odniosłam zatem wrażenie, jakby Brazylijczycy chcieli mieć bezpośredni kontakt z Osobą Boską lub świętymi, do których się zwracali w modlitwie" - czytamy w książeczce.  

Autorka zauważa, że wielkim problemem w Brazylii jest brak kapłanów. Wynika to z wielu powodów, a jednym z nich jest drogie szkolnictwo. „Tam nauka dużo kosztuje, większość społeczeństwa jest uboga i często nie stać ją nawet na posyłanie dzieci do szkół podstawowych, a co dopiero na wyższe studia. Kolejną przyczyną jest powolna zmiana stylu życia - rodziny wielodzietne powoli przechodzą do historii, a właśnie pośród takich rodzin najczęściej rodzili się ludzie z zacięciem społecznym, z chęcią pójścia na służbę Bożą" - pisze Krystyna Medycka.