Strona główna  /  Beatyfikacja Kardynała Stefana Wyszyńskiego  /  Rok 2020  /  Prezentacja osoby i nauczania Prymasa Tysiąclecia

Prezentacja osoby i nauczania Prymasa Tysiąclecia

 Kontynuujemy cykl prezentujący osobę i nauczanie Prymasa Tysiąclecia. Poprzednio pisaliśmy o jego posłudze biskupa lubelskiego. A cały cykl zaczęliśmy od wspomnienia 1948 roku, kiedy to papież Pius XII mianował kard. Wyszyńskiego arcybiskupem gnieźnieńsko-warszawskim i Prymasem Polski.

Ingres do katedry gnieźnieńskiej odbył 2 lutego 1949 r. Już jadąc do Gniezna spotkał się z szykanami milicji. Jego samochód był wielokrotnie zatrzymywany do kontroli. Z kolei 5 lutego, przy okazji powrotu Prymasa z Gniezna do Warszawy, władze komunistyczne przygotowały na niego zamach. Na szosie, w okolicy Wrześni, rozciągnięto stalową linę umocowaną do drzew na wysokości szyb samochodu. Wyszyński jednak zmienił zaplanowaną wcześniej trasę i uniknął wypadku.

6 lutego odbył się ingres do prokatedry warszawskiej, której funkcję pełnił wtedy kościół seminaryjny przy Krakowskim Przedmieściu. Katedra św. Jana na Starym Mieście leżała wtedy jeszcze  w powojennych gruzach.

W zapiskach „Pro memoria" Prymas Wyszyński tak wspomina dzień swojego ingresu w stolicy: „Od dziś zaczyna się moja droga przez Warszawę. Znam ją dobrze, jestem z nią związany tak blisko, chociaż nigdy się nie entuzjazmowałem.  Może najbardziej była mi bliska, gdy broczyła krwią w powstaniu, gdy patrzyłem z Izabelina na dymy ofiarne wielkiego ołtarza całopalenia. (...) Dzisiaj muszę pokochać Warszawę i oddać jej swe siły i życie".

Prymas odnotowuje też wiele szczegółów przebiegu ingresu. W procesji z kościoła akademickiego św. Anny do prokatedry szedł powoli. „Szliśmy krok za krokiem, wśród morza głów ludzkich, tłumów młodzieży i dziatwy. Zwalone kamienice pokryte były ludźmi. Poważnie lękałem się wypadku. Zewsząd podnosiły się okrzyki. Gruzy i zwaliska ożyły, kamienie wołały. (...) W wielkim tłoku dotarliśmy do prokatedry" - zapisał Prymas.

Przed wejściem do kościoła seminaryjnego tłum był tak wielki, że zablokował wejście do środka. Procesja musiała więc dłuższy czas stać na zewnątrz, czekając, aż przejście będzie możliwe. W zaprowadzeniu porządku pomogła młodzież akademicka. Po wejściu procesji do środka przemówienie powitalne wygłosił bp Choromański, a nowy arcybiskup Warszawy przyjął hołd kapituły metropolitalnej warszawskiej. Po krótkim przemówieniu Prymas spotkał się jeszcze z duchowieństwem i odjechał do rezydencji prymasowskiej.

 W Polsce trwała antykatolicka ofensywa władz. „Władze, aby odciągnąć ludzi od uroczystości, zafundowały warszawiakom premierę pierwszej po wojnie komedii filmowej Skarb. Następnego dnia Trybuna Ludu, która ani jednym słowem nie wspomniała o ingresie nowego metropolity, informowała, że <Warszawa przeżywała wczorajszą niedzielę pod znakiem Skarbu, który obejrzało 18 tysięcy ludzi>" - pisze Ewa Czaczkowska w książce „Kardynał Wyszyński". 

W ogłoszonym z okazji ingresu liście do wiernych swoich archidiecezji, gnieźnieńskiej i warszawskiej, Prymas Wyszyński napisał: „Nie jestem ci ja ani politykiem, ani dyplomatą, nie jestem działaczem ani reformatorem. Ale natomiast jestem ojcem Waszym duchownym, pasterzem i biskupem dusz Waszych, jestem apostołem Jezusa Chrystusa. Posłannictwo moje jest kapłańskie, pasterskie, apostolskie, wyrosłe z odwiecznych Bożych myśli, ze zbawczej woli Ojca, dzielącego się radośnie szczęściem swoim z człowiekiem. Zadaniem moim jest: chrzcić, bierzmować, konsekrować, święcić, ofiarować, nauczać i sądzić".

Prymas Wyszyński podjął się ogromnych zadań w Kościele. Był jednocześnie ordynariuszem warszawskim i gnieźnieńskim, a także miał nadzwyczajne pełnomocnictwa prymasowskie na tzw. Ziemiach Odzyskanych. W ocenie historyków ówczesne obowiązki kard. Wyszyńskiego odpowiadały mniej więcej zakresowi obowiązków 5, 6 biskupów dziś.  Historyk dr. hab. Paweł Skibiński przypomina na stronie internetowej archidiecezji warszawskiej, że w roku ingresu Prymasa Wyszyńskiego również Warszawa jako diecezja wyglądała zupełnie inaczej niż obecnie. - Był to obszar obejmujący, oprócz dzisiejszej archidiecezji warszawskiej, także diecezję warszawsko-praską, znaczną część diecezji łowickiej i części kilku innych jednostek terytorialnych. W sumie była to ogromna archidiecezja, bardzo zróżnicowana, gdyż obejmowała oprócz metropolii, jaką była Warszawa, również okolice wiejskie, dość biedne i zdecydowanie odmienne kulturowo i cywilizacyjnie - mówi Skibiński.

Prymas część miesiąca spędzał w Warszawie, część w Gnieźnie. „Były to środowiska z różnym doświadczeniem, historią, mentalnością wiernych. W początkowym okresie swojej posługi sporo wysiłku poświęcił sprawom administracyjnym w obu archidiecezjach, które były osłabione brakiem duchowieństwa, ponieważ w czasie wojny zginęło wielu kapłanów. Prymas Wyszyński przeprowadzał wizytacje parafii, konsekrował kościoły, udzielał sakramentu bierzmowania, katechizował, organizował kongresy maryjne. Spotykał się z rzeszami wiernych. Każdego roku organizował dla kapłanów rekolekcje na Jasnej Górze, naprzemiennie - jednego roku dla Gniezna, drugiego dla Warszawy. Na Jasną Górę zapraszał wyższych przełożonych zakonów męskich i żeńskich. Tam organizował konferencje episkopatu" - piszą Rafał Łatka i ks. Dominik Zamiatała w publikacji „Kardynał Stefan Wyszyński 1901 - 1981".

Dużo czasu poświęcił Prymas na dzieło odbudowy kościołów. Po zniszczeniach wojennych trzeba było podnieść z ruin ponad 50 kościołów stolicy, w tym katedrę. Wyszyński osobiście nadzorował ich odbudowę, interesował się każdą świątynią, spotykał się z architektami, budowniczymi, kapłanami. Konsekracja odbudowanej archikatedry warszawskiej odbyła się 9 czerwca 1960 r.

Prymas Wyszyński od stycznia 1949 roku do momentu aresztowania wygłosił około 900 kazań i przemówień.

Pełnił funkcję przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. „Znając taktykę komunistów rozbijania więzi społecznych, przez cały okres swojej posługi kładł ogromny nacisk na jedność całego episkopatu. Był przekonany, że z niej płyną moc i siła dla Kościoła w naszej ojczyźnie, dla wszystkich wierzących i całego narodu - podkreślają Rafał Łatka i ks. Dominik Zamiatała.