Strona główna  /  Beatyfikacja Kardynała Stefana Wyszyńskiego  /  Rok 2020  /  Kard. Stefan Wyszyński na Soborze Watykańskim II

Kard. Stefan Wyszyński na Soborze Watykańskim II

 W kolejnym odcinku cyklu o kard. Stefanie Wyszyńskim przyjrzymy się Jego aktywności na Soborze Watykańskim II.

Sobór Watykański II trwał w latach 1962-1965. Otworzył go Jan XXIII, a zamknął Paweł VI. Obrady toczyły się w czterech sesjach odbywających się jesienią. Prymas Wyszyński uczestniczył we wszystkich z nich. Innym polskim biskupom władze komunistyczne czyniły trudności z wyjazdem: nie wszyscy otrzymywali paszporty. Prymasowi zależało, aby każdy biskup z Polski był przynajmniej na jednej sesji Soboru, by poczuł i doświadczył powszechności Kościoła. W trakcie obrad na Jasnej Górze trwały tzw. czuwania soborowe, gdzie wierni z całej Polski modlili się w intencji dobrego i owocnego przebiegu Soboru.

Kard. Wyszyński w auli soborowej zabierał głos 11 razy. Mówił m.in. o: liturgii, środkach społecznego przekazu, istocie i jedności Kościoła, zadaniach biskupów, katolickiej nauce społecznej, wolności religijnej, odpustach oraz o roli Matki Bożej w Kościele.

Jedocześnie polskie władze robiły wszystko, aby zdyskredytować Prymasa i biskupów polskich przed ojcami soborowymi. Takim działaniem był np. anonim „Do Ojców Soboru. Memoriał o niektórych aspektach kultu maryjnego w Polsce", przygotowany przez SB i współpracujących z nią kapłanów. „Dokument oskarżał polskich biskupów o nadmierny, przesadny kult Matki Bożej. Anonim soborowy nie przyniósł spodziewanych skutków w postaci pomniejszenia autorytetu prymasa. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski doświadczył również nielojalności ze strony katolików «postępowych». Powodem była tzw. opinia rzymska dostarczona przez Stanisława Stommę, która dotarła do watykańskiego Sekretariatu Stanu i wszystkich ojców soborowych. Autor sugerował w niej, że główną przeszkodą w zawarciu porozumienia państwo-Kościół jest prymas Polski, a władze PRL mogą się zgodzić nawet na zawarcie konkordatu" - piszą Rafał Łatka i ks. Dominik Zamiatała w publikacji Kardynał Stefan Wyszyński 1901-1981.

W Polsce prasa przedstawiała fałszywy obraz Soboru. Prymasa i polskich biskupów ciągle krytykowano, przedstawiano jako najbardziej uwstecznionych i zacofanych ze wszystkich, atakowano za opóźnione wprowadzanie reform soborowych. „Prasa «katolików otwartych» - «Tygodnik Powszechny», «Znak» i «Więź» postulowały rewolucyjne tempo wprowadzania zmian soborowych. W rzeczywistości kard. Wyszyński dążył do odpowiedzialnego wprowadzania postanowień soborowych w Kościele polskim. Dzięki temu, że wprowadzano je ostrożnie, udało się uniknąć negatywnych konsekwencji ich przyjęcia, które były widoczne w Kościele w niektórych innych krajach" - podkreślają Rafał Łatka i ks. Dominik Zamiatała.

„Wyszyński obawiał się, że słaba świadomość religijna katolików sprawi, że w momencie, gdy odbierze im się tradycyjne, znane od dzieciństwa formy pobożności, poczują się zagubieni. Tak było na Zachodzie, gdzie jeszcze w czasie trwania soboru gwałtowne wprowadzanie reform liturgicznych i odrzucenie tradycyjnych form pobożności spowodowało ogromne zamieszanie i kryzys tożsamości wielu świeckich i duchownych, którzy porzucili kapłaństwo" - dodaje Ewa Czaczkowska w książce Kardynał Wyszyński

Kard. Wyszyński tempo wprowadzania reform soborowych tłumaczył następująco w jednym z listów pasterskich: „Mamy swoją drogę w Kościele Chrystusowym do Boga i przystosowany do naszych potrzeb sposób wprowadzania prawdziwej, rzetelnej odnowy soborowej. Nie wszystko, co czyni młodzież za granicą, ma naśladować młodzież polska (...). Nie wszystko również, co podejmują kapłani za granicą, nadaje się u nas do naśladowania". A klerykom seminarium duchownego w Warszawie Prymas tłumaczył: „Są zagorzali liturgiści, którzy chcieliby już od razu, jutro, dostać do ręki mszał [w języku polskim], bo inaczej, jeśli go nie będą mieli, upadnie całe Królestwo Boże. Tymczasem istota rzeczy nie na tym polega. Nie trzeba przestawiać ciężaru gatunkowego. Idzie o to, aby się ludzie modlili, aby się chcieli modlić, a zagadnieniem drugorzędnym jest, w jakim języku będą to czynić".

 

W trakcie trwania Soboru doszło do bardzo ważnego wydarzenia, które nastąpiło z inicjatywy kard. Stefana Wyszyńskiego. Prymas Tysiąclecia, wielki czciciel Matki Najświętszej, pragnął, aby Maryja została ogłoszona Matką Kościoła. W tym dziele ogromnie wspierały Prymasa panie z „Ósemki", czyli Instytutu Pomocnic Maryi Jasnogórskiej Matki Kościoła. Biskupi polscy złożyli Pawłowi VI Memoriał z gorącą prośbą o ogłoszenie Maryi Matką Kościoła i ponowne oddanie Jej macierzyńskiemu Sercu całej rodziny ludzkiej.

16 września 1964 r., w dniu rozpoczęcia trzeciej sesji Soboru Watykańskiego II, Prymas Wyszyński wygłosił w auli soborowej przemówienie, w którym przedstawił wspomniany Memoriał. Powoływał się na doświadczenia naszego Narodu, dla którego Matka Boża była ratunkiem, pomocą i zwycięstwem. Episkopaty innych krajów świata gorąco poparły inicjatywę polskich biskupów.

21 listopada 1964 r. papież Paweł VI, w obecności Ojców Soborowych, ogłosił Maryję Matką Kościoła. Kard. Wyszyński był ogromnie wzruszony. Abp Antoni Baraniak z Poznania opowiadał potem o tej chwili duchowym córkom Prymasa Wyszyńskiego z Instytutu Pomocnic Maryi Jasnogórskiej Matki Kościoła: „Gdy Papież wypowiadał słowa: Proclamamus Mariam Matrem Ecclesiae - Ogłaszam Maryję Matką Kościoła - wszyscy biskupi zerwali się z miejsc i zaczęli klaskać z ogromnej radości, długo i żarliwie. Ciągle patrzyłem na Ojca. Ojciec stał, miał twarz zasłoniętą rękami; między palcami spływały łzy. Widziałem, że był ze wszech miar wstrząśnięty. Dokonywała się jego umiłowana sprawa, przeogromna chwała Maryi, którą on ukochał i za którą gotów był poświęcić wszystko. Mówię to dlatego, bo wiem, że klęczałyście na Jasnej Górze, wołając razem z ludźmi: Maryjo, Matko Boga, okaż się Matką Kościoła - Mater Dei, monstra te esse Mater Ecclesiae".

Sam kard. Wyszyński porównywał to wydarzenie z ogłoszeniem na Soborze w Efezie w 431 roku dogmatu o Bożym Macierzyństwie Najświętszej Maryi Panny. - „Powtórzył się Efez. Tam Maryja została ogłoszona Matką Boga, tu - Matka Boga została ogłoszona Matką Kościoła. Radość biskupów i Ludu Bożego wyraziła się prawie tak samo" - mówił Prymas Tysiąclecia.

W Gnieźnie kard. Wyszyński następująco relacjonował wiernym przebieg wydarzeń: „Od szeregu lat, jeszcze przed Soborem i w czasie jego trwania biskupi polscy z wielką gorliwością pracowali nad właściwym ukazaniem miejsca i zadań Maryi w Kościele (...). Wyjeżdżając do Rzymu, prosiliśmy w Polsce o modlitwę w intencji Soboru. Nie mamy pieniędzy, jak inne narody, które spieszą z pomocą, by pokryć koszty Soboru. Przeciwnie, my musimy korzystać z dobroci Ojca Świętego, który właściwie utrzymuje biskupów polskich w Rzymie. Możemy się za to wywdzięczyć tylko modlitwą, co czynimy (...). Na Soborze nie prowadziliśmy żadnej propagandy, aby Maryja została nazwana Matką Kościoła. A jednak stało się to, czego tak gorąco pragnęliśmy. Czyż to nie dowód, że jest w tym moc i wola Boża? Jest ogólna opinia, że jeśliby biskupi polscy tej sprawy nie podjęli i nie przedstawili Ojcu Świętemu, prawdopodobnie nie miałoby miejsca to, co się stało. Zapewne działał sam Bóg i On chciał chwały dla Matki Najświętszej, my byliśmy tylko słabymi narzędziami". (...)

 Ojciec Święty, przemawiając do nas, najpierw po włosku, a później po łacinie, powiedział tak: «Spełnią się wasze życzenia, bo ogłosimy Maryję Matką Kościoła». Zapytałem wtedy: «To na pewno będzie w Bazylice Najświętszej Maryi Panny Większej?». (...) Ojciec Święty uśmiechnął się i odpowiedział: «Nie, to będzie w Bazylice św. Piotra, podczas sesji publicznej». Wszyscy bardzo się wzruszyliśmy tą wiadomością (...).

 21 listopada, na zakończenie trzeciej sesji Soboru, przyszliśmy do Bazyliki św. Piotra przy śpiewie Ave maris Stella (...). Mszę św. Papież odprawiał w otoczeniu 24 biskupów, którzy z nim koncelebrowali. Byli to biskupi z najgłośniejszych sanktuariów maryjnych całego świata, wśród nich był również biskup częstochowski Stefan Bareła (...). Pod koniec długiej uroczystości, po zakończeniu pierwszej części swojego przemówienia, Papież drugą część poświęcił uzasadnieniu, dlaczego ogłasza Maryję Matką Kościoła (...). A gdy Papież oświadczył publicznie, że pragnie, aby odtąd Maryja odbierała w Kościele szczególną cześć jako Matka Kościoła, entuzjazm i radość nie miały granic (...). Tegoż wieczoru Ojciec Święty zaprosił mnie do siebie na prywatną audiencję pożegnalną. Gdy przyszedłem do niego, dziękowałem za to, co uczynił (...). Papież uśmiechnął się i powiedział: «Zapewne jesteście zadowoleni, wypełniłem wasze życzenie». Odpowiedziałem: «Jesteśmy porwani, podniesieni na duchu! Mamy bolesne doświadczenia w naszej Ojczyźnie, ale są one osłodzone obecnością Świętej Bożej Rodzicielki, która jest naszą Matką, daną ku obronie Narodu Polskiego»".