Strona główna  /  Beatyfikacja Kardynała Stefana Wyszyńskiego  /  Rok 2020  /  Kard. Stefan Wyszyński - lata 60. i 70.

Kard. Stefan Wyszyński - lata 60. i 70.

 Kontynuujemy cykl poświęcony życiu i nauczaniu kard. Stefana Wyszyńskiego.

W marcu 1968 roku oddziały ZOMO, ORMO i tzw. aktyw robotniczy brutalnie stłumiły protesty studentów z Uniwersytetu Warszawskiego, którzy występowali w obronie kolegów relegowanych z uczelni. To zapoczątkowało falę społecznego buntu, będącą ważnym etapem na drodze Polaków do zrzucenia komunistycznej niewoli. Jednocześnie stało się pretekstem do wywołania przez komunistyczne władze zakrojonej na szeroką skalę kampanii antysemickiej. Na to wszystko nakładała się wewnętrzna walka pomiędzy różnymi frakcjami w PZPR.

Kard. Wyszyński wobec tej całej sytuacji zachowywał dystans. Starał się uchronić młodych od wciągnięcia w wewnątrzpartyjne spory. W kazaniu w Wielki Czwartek 11 kwietnia 1968 roku mówił: „W tej chwili jesteśmy świadkami tak bolesnych przeżyć i widowiska, że serce wprost kurczy się z bólu, gdy się na to wszystko patrzy i gdy się tego słucha... Wydaje się, jak gdyby dla pewnej kategorii ludzi zabrakło w Polsce miłości i prawa do serca. Widzieliśmy bolesne fakty, które nam się nie mogły w głowie pomieścić! (...) Ale gdy klękam duchem przed wszystkimi zaangażowanymi i proszę, aby ratowali swą miłość, która jest ratowaniem własnego człowieczeństwa, klękam i przed tymi, którzy znieważali i znieważają słowem i czynem. Tym bardziej mówię do nich: Przyjacielu!...Przyjacielu!... - jak mówił Chrystus do ucznia, który Go całował...Przyjacielu, co uczynisz? I Ciebie też przepraszam, że znieważyłeś swoje człowieczeństwo kłamstwem i dopuszczoną do serca nienawiścią. I Ciebie przepraszam....To może ja jestem winien, biskup Warszawy!, bom niedostatecznie mówił o obowiązku miłości i miłowania - i to wszystkich, bez względu na mowę, język i rasę, aby na nas nie padał potworny cień jakiegoś odnowionego rasizmu, w imię którego bronimy naszej kultury. Nie tą drogą!! Kulturę naszą obronimy tylko przez prawo miłości!".

Z kolei dwa lata później, 12 grudnia 1970 roku, na dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem, władza komunistyczna wprowadziła drastyczne podwyżki cen na podstawowe artykuły spożywcze. Prymas tak analizował sytuację: „«Bombą» dnia jest podwyższenie cen na artykuły spożywcze pierwszej potrzeby i obniżenie cen na materiały «techniczne», m.in. magnetofony. Podrożała kasza, kawa zbożowa, dżemy, którymi ratowały się biedne rodziny. Ale za to będzie można uzupełnić te braki nylonami. Zdaje się, gdy się to czyta, że partia rozpoczyna walkę z biedotą społeczną. I to przed świętami Bożego Narodzenia".

Podwyżka cen wywołała gwałtowne robotnicze protesty, do których doszło na Wybrzeżu. Władza wysłała przeciwko protestującym milicję i wojsko. W Gdyni doszło do prawdziwej masakry. Ogółem krwawa pacyfikacja protestów na Wybrzeżu spowodowała śmierć 45 osób, a ponad 1000 zostało rannych.

Prymas modlił się w intencji poległych. Nie miał wątpliwości, że Kościół powinien stanąć po stronie prześladowanego społeczeństwa. Podczas posiedzenia Rady Głównej Episkopatu mówił: „Gdyby nawet w tej chwili dawano mi wszystkie korzyści i osiągnięcia dla Kościoła, nie wyciągnąłbym po nie ręki (...). Kościół musi bardziej trzymać z pobitymi aniżeli z tymi, którzy wzięli w ręce władzę i starają się zakamuflować swoją winę (...). Nawet (...) gdyby przygotowano rzeczywiście dekret o przywróceniu Kościołowi własności na Ziemiach Zachodnich. To są niewspółmierne wartości, bo to jest krew, i to krew poświęcona".

Lata siedemdziesiąte w posłudze pasterskiej kard. Wyszyńskiego były kontynuacją głównych wątków nauczania rozpoczętych w czasie Wielkiej Nowenny. „Jako ordynariusz nieustannie głosił liczne kazania, odbywał wizytacje, udzielał sakramentów świętych, pisał listy pasterskie do wiernych archidiecezji gnieźnieńskiej i warszawskiej. Troszczył się o stan moralny, wykształcenie i właściwy poziom polskiego duchowieństwa. Stawiał przed kapłanami diecezjalnymi i zakonnymi obu metropolii wysokie wymagania w pracy duszpasterskiej. Szczególną rolę widział w działalności sanktuariów maryjnych rozsianych na całym obszarze Polski. Wielką cześć dla Matki Bożej prymas Wyszyński okazywał, dokonując koronacji obrazów i figur Matki Bożej. Ogółem od 1946 r. koronował 41 - a rekoronował 6 - wizerunków maryjnych. Na początku 1976 r. ogłosił rozpoczęcie przygotowań Kościoła w Polsce do Jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry. (...) Sześć lat przygotowań do jubileuszu nazwał latami wdzięczności za sześć wieków obecności obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w Polsce, za łaski wyproszone w jasnogórskim sanktuarium" - piszą Rafał Łatka i ks. Dominik Zamiatała w publikacji Kardynał Stefan Wyszyński 1901-1981.

Prymas często podkreślał, że zadaniem Kościoła jest obrona polskiej racji stanu, troska o dobro wspólnoty narodowej. W homilii wygłoszonej 6 stycznia 1971 r. w Warszawie mówił: „Kościół w Polsce jest tak wrośnięty w Naród i społeczeństwo, że nie potrzebuje dodatkowego uznania u kogokolwiek (...). Potwierdza się to w codziennej rzeczywistości. Chociażby nie wszyscy słuchali Ewangelii, zaczyn ewangeliczny działa wszędzie (...). Oto praca Kościoła w Polsce. Kościół, budząc sumienia, jest obecny w sumieniu każdego człowieka, w sumieniu rodziny i Narodu. Nawet gdyby wszedł w sumienie państwa, nie będzie to sięganiem po władzę, lecz wolą służenia mocami Chrystusa".