Strona główna  /  Beatyfikacja Kardynała Stefana Wyszyńskiego  /  Rok 2020  /  Kard. Stefan Wyszyński. Kontynuacja cyklu

Kard. Stefan Wyszyński. Kontynuacja cyklu

 Zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego biskupi, którzy osiągnęli 75 rok życia, muszą złożyć na ręce papieża rezygnację z pełnionych funkcji kościelnych. Tak też uczynił w 1976 roku kard. Stefan Wyszyński. Paweł VI, który darzył Prymasa wielkim zaufaniem, nie przyjął jednak tej rezygnacji i dwukrotnie wydłużał mu okres sprawowania funkcji. O to przedłużenie, bez wiedzy samego kard. Wyszyńskiego, prosili również papieża polscy biskupi. Co ciekawe, nawet władze PRL, dla których Prymas Tysiąclecia był przecież przez lata największym wrogiem, wysłały do Watykanu prośbę, żeby kard. Wyszyński nie odchodził na emeryturę. Ale to wynikało akurat z obawy przed kard. Wojtyłą, który był typowany jako następca Wyszyńskiego.

W drugiej połowie lat siedemdziesiątych Prymas, odnosząc się do powstania organizacji opozycyjnych w Polsce, podkreślał, że działanie Kościoła musi być przemyślane, dojrzałe i spokojne. Apelował, aby wobec zachodzących w kraju wydarzeń „zachować dużo spokoju, żeby nie podsycać napięć". Jednocześnie niezwykle ważna była dla niego „obrona praw ludzkich i obrona ludzi przed naciskami i udrękami i przymusowym wcielaniem do partii, górników i hutników przed wyzyskiem".

„Wobec opozycji kard. Wyszyński zachowywał dystans i ostrożność, stając zawsze w obronie osób represjonowanych przez władze, ale nie chcąc wprost angażować Kościoła w działalność o charakterze opozycyjnym. Przyjmował ludzi z różnych środowisk, nawet dalekich od wiary katolickiej, jak Jacek Kuroń. Nie miał jednak zamiaru wyrażać oficjalnego wsparcia ani udzielać wskazówek co do sposobu ich działania. Z rezerwą traktował Komitet Obrony Robotników, gdyż uważał, iż część jego liderów nie do końca przezwyciężyła swą marksistowską przeszłość" - piszą Rafał Łatka i ks. Dominik Zamiatała w publikacji Kardynał Stefan Wyszyński 1901-1981.

O członkach KOR Prymas tak mówił na zebraniu Rady Głównej Episkopatu w lutym 1981 roku: „Ciekawa rzecz, że ci ludzie mają jakąś ogromną niechęć do Kościoła. Ja to nazywam nową próbą organizowania kontestacji przeciwko Kościołowi".

W 1979 roku Prymas ostrzegł I sekretarza PZPR Edwarda Gierka, że sytuacja gospodarcza w kraju jest tak zła, że może doprowadzić do wybuchu kolejnych protestów społecznych, tym razem na dużą skalę. W sierpniu 1980 roku kard. Wyszyński zapisał w Pro Memoria: „Gdy przed rokiem ostrzegałem pana Edwarda Gierka przed następstwami obecnego stanu rzeczy, koloryzował sytuację ekonomiczną. Dziś przyznaje się do błędów, jakkolwiek nie wszystko jest winą rządu czy partii. Pan Edward Gierek był człowiekiem dobrym, narodowo usposobionym, ale miał zbyt mała wiedzę ekonomiczną, żeby ocenić skutki przeinwestowania za pożyczone pieniądze. Dziś szuka się rozwiązań, ale ich nie widać. Liczą na Kościół, ale ludzie Kościoła nie mogą stanąć okoniem przeciwko postulatom robotników, gdyż te postulaty są słuszne."

Strajkujący w 1980 roku na Wybrzeżu robotnicy żądali m.in: powstania niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych, prawa do strajku, uwolnienia więźniów politycznych, podwyżek płac, zniesienia cenzury, wszystkich sobót wolnych od pracy. Postulowali też, aby udostępnić środki masowego przekazu wszystkim wyznaniom. Robotnicy negocjowali z rządem i czekali na głos wsparcia ze strony Kościoła.

W trzynastym dniu strajku wypadła uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej. Na Jasnej Górze odbyły się tradycyjne uroczystości, a wszyscy czekali na kazanie kard. Stefana Wyszyńskiego. Jak ustosunkuje się do strajków? Czy poprze protestujących? W kazaniu Prymas Tysiąclecia mówił przede wszystkim o odpowiedzialności za Naród. „W tej chwili przyszła na naszą Ojczyznę godzina rachunku sumienia. Jeżeli budzi się w nas świadomość odpowiedzialności za Naród, to musi się z tym wiązać poczucie odpowiedzialności za życie każdego z nas, za życie naszej rodziny, całego narodu i Państwa" - mówił Prymas. Wspominał o wartościach, które trzeba uszanować, aby w kraju zapanował spokój i ład. Podkreślał, że warunkiem pokoju są m.in.: poszanowanie porządku religijno-moralnego, wolność Kościoła, prymat rodziny, a także prawo człowieka do zrzeszania się. I chociaż Prymas nie wspomniał wprost o strajkujących, to ten wątek odczytano jako poparcie ich głównego postulatu, czyli zgody władz na utworzenie wolnych i samorządnych związków zawodowych. Ale mówił też, że chociaż „żądania mogą być słuszne i na ogół są słuszne, ale nie jest tak, by mogły być spełnione od razu, dziś. Ich wykonanie musi być rozłożone na raty".

„W niezwykle napiętej atmosferze sierpniowych dni, w której euforia społeczeństwa przemawiającego wreszcie własnym głosem była silniejsza od niepokojów o reakcję Moskwy, homilia prymasa brzmiała obco. Przez robotników została odczytana jako apel o przerwanie strajków i powrót do pracy. I spotkała się z bardzo krytycznym przyjęciem zarówno strajkujących, jak i sympatyzujących z nimi ogromnej części Polaków" - pisze Ewa Czaczkowska w książce Kardynał Wyszyński, ale przytacza też bardzo znaczącą wypowiedź bp Alojzego Orszulika: „Prymas widział dalej, przewidywał, jakie mogą być skutki strajków, których ich uczestnicy nie dostrzegali. Troszczył się o naród i państwo, co nie znaczy, że był przeciwny strajkującym robotnikom".

Trzeba podkreślić, że kard. Wyszyński wspierał Solidarność, przyjmował jej działaczy, doradzał, wpływał na kształt tego związku. „Jednocześnie - jak zauważa Ewa Czaczkowska - w sytuacji nieustannego konfliktu związku z władzą oraz groźby interwencji ZSRR - przed którą strach był podsycany przez partię, a w której realność prymas wierzył - chciał stać ponad sporami. Celem nadrzędnym prymasa było niedopuszczenie do rozlewu krwi. (...) Dla prymasa zasadniczym punktem odniesienia w tej kwestii było dobro narodu, a jednym z podstawowych tego elementów jest bezpieczeństwo. Trwanie narodu niezależnie od koniunktur politycznych i społecznych było dla kardynała jedną z najważniejszych wartości."