Przełomem w życiu Jana od Krzyża było spotkanie w 1567 roku ze św. Teresą od Jezusa. Ta obdarzona wieloma charyzmatami kobieta jako pierwsza rozpoczęła gruntowną reformę zakonu karmelitańskiego. I to zarówno gałęzi żeńskiej, jak i męskiej. Dzięki temu spotkaniu Jan od Krzyża zaczął z Teresą współpracować w tym zadaniu, stając się pierwszym karmelitą bosym w historii.
Kolebką odnowionego zakonu karmelitańskiego jest malutka wioseczka Duruelo w północnej Hiszpanii. Tam Matka Teresa otrzymała tam niewielki dom w bardzo złym stanie. Kiedy po raz pierwszy tam pojechała, była bardzo rozczarowana. „Gdy weszliśmy do tego domu, był on w takim stanie, że nie odważyliśmy się pozostać tam owej nocy z powodu strasznego zapuszczenia i brudu” – zapisała.
Jan od Krzyża przybył do Duruelo jesienią 1568 roku. Towarzyszył mu murarz, aspirant do życia zakonnego. Zaraz po przybyciu zabrali się do ciężkiej pracy, aby jako tako przygotować dom do życia zakonnego. Praca była fizyczna, murarska. Pracowali cały dzień na czczo. Dopiero późnym wieczorem ktoś im przyniósł kilka kawałków czerstwego chleba, który z radością zjedli. „Mogę wam przysiąc, że te kawałki czerstwego chleba smakowały nam tak, jakbyśmy jedli bażanty” – wspominał później Jan.
Spotkali ludzi z okolicznych wiosek, którzy słyszeli pogłoski, że tu mają przybyć i założyć klasztor jacyś zakonnicy bosi, o bardzo surowym stylu życia. Jan uznał więc, że pora zdjąć czarny, sukienny habit karmelitów trzewiczkowych i założyć habit bosych, który przywiózł ze sobą. Był to wąski, brązowy habit ze zgrzebnej wełny. I tak zaprezentował się światu obrazując postać pierwszego karmelity bosego.
Prace przygotowawcze nie trwały długo, ponieważ nie było pieniędzy na materiały. Czekając na inauguracje nowego domu Jan nie marnował czasu. Jeździł do okolicznych wiosek, aby tam głosić kazania. Jeden z jego kronikarzy pisze: „Ojciec Jan wcześnie rano wyruszał na głoszenie kazań w okolicznych miejscowościach, a jego brat razem z nim. A wielu wieśniaków szukało kontaktu z nim, aby ich wyspowiadał. Pierwszego wieczora, gdy następnego ranka miał udać się na głoszenie kazań, zawołał swojego brata i powiedział mu, żeby jutro wziął ze sobą trochę chleba i sera. A gdy będą na miejscu, gdy tylko będzie skończył kazanie, niech natychmiast wyjdzie z kościoła. Gdyby bowiem zwlekał, oni zaraz będą chcieli go ugościć wybornymi potrawami i okazać mu cześć i uszanowanie. Tymczasem tam, po drodze jest małe źródełko i to przy nim usiądą sobie, aby coś zjeść i napić się trochę wody.
I następnego dnia, gdy tylko skończył kazanie, wyszedł bardzo szybko, a jego brat tuż za nim, i w krótkim czasie dotarli do tego źródła. Gdy tam siedzieli, podszedł do nich pewien człowiek i powiedział, że ksiądz proboszcz czeka na niego z posiłkiem. A on odpowiedział, aby nie brał mu tego za złe, ale oni zjedzą i napiją się przy owym źródełku. I pomimo, że ten bardzo nalegał na to, on absolutnie nie chciał tam iść. Stwierdził jedynie, że jeśli nie ma innego wyjścia, to bardzo prosi, aby ksiądz proboszcz raczył przesłać co nieco dla niego i dla jego brata; na tom może się zgodzić. I z tym ten człowiek wrócił do wsi. A po krótkim czasie przyniósł im coś do zjedzenia. Oni zjedli, napili się wody i następnie wrócili do klasztoru, unikając jakichkolwiek przejawów ludzkich względów”.
Foto.
św. Jan od Krzyża
(obraz olejny Francisco de Zurbarána; 1656)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_od_Krzy%C5%BCa