Strona główna  /  Warto przeczytać  /  Najważniejsze książki świata – „Wyznania” św. Augustyna

Najważniejsze książki świata – „Wyznania” św. Augustyna

Dziś pora na top topów w tej kategorii – „Wyznania” św. Augustyna.

Jak wiadomo św. Augustyn do momentu nawrócenia grzeszył, można powiedzieć kolokwialnie, ile wlezie, na prawo i lewo. Podczas gdy jego matka wytrwale modliła się o jego nawrócenie, on z upodobaniem oddawał się rozkoszom cielesnym. Ojciec nie troszczył się o wychowanie religijne syna, tylko zależało mu, żeby skończył studia oratorskie. Augustyn korzystał obficie z uroków życia studenckiego, towarzyskiego i z przywilejów młodości. W pierwszej części „Wyznań” szczegółowo o tym pisze.

Czytamy np.: „Opary wyłaniające się z mętnych namiętności okresu dojrzewania osnuwały i zaciemniały moje serce tak bardzo, że już nie umiało odróżnić pogody umiłowania od mroku żądzy. Jedno i drugie kipiało razem w pomieszaniu, gnając niedojrzałą jeszcze duszę przez urwiska pożądań i pogrążając ją w topielach grzechów. Gniew Twój rozżarzył się przeciw mnie, a ja nic o tym nie wiedziałem. Ogłuchłem od szczęku łańcucha doli śmiertelnej, co było karą za moją pychę, i odchodziłem coraz dalej od Ciebie, a Ty pozwalałeś na to. Miotałem się jak szalony, trwoniłem siebie, rozlewałem się jak bagno, kipiałem niegodziwymi czynami, a Ty milczałeś. O, późno poznany przeze mnie! Milczałeś ciągle, a ja coraz dalej odchodziłem, coraz dalej od Ciebie, szedłem ku rzeczom wielu, ku coraz liczniejszym ziarnom, których jedynym plonem miał być ból — brnąłem tak w pysznej rozpaczy i w niespokojnym znużeniu”.

Zarazem było w Augustynie coś dobrego, co Bóg wykorzystał. Poszukiwał prawdy. Zagubił się przy tym w sekcie manichejczyków, ale opatrznościowa była jego przeprowadzka do Mediolanu. Tam spotkał biskupa Ambrożego, który miał niesamowity talent krasomówczy. Augustyn chętnie słuchał jego kazań, ale zwracał uwagę nie na treść, ale na formę. W „Wyznaniach” pisze:

„Bo chociaż nie brałem sobie do serca tego, co mówił Ambroży, a zwracałem uwagę tylko na formę jego wypowiedzi (takie to mi zostały jałowe zainteresowania, gdy straciłem nadzieję, że człowiek może znaleźć drogę do Ciebie), to jednak stopniowo docierała do mojego umysłu, razem ze słowami, które mi się podobały, także sama treść - tak bardzo przeze mnie lekceważona. Jednego nie mogłem całkowicie oddzielić od drugiego. Gdy pilnie śledziłem jego kunszt krasomówczy, jednocześnie, bardzo powoli, zaczynało świtać zrozumienie, że on przecież prawdę mówi! Najpierw uderzyło mnie to że jego tezy oparte są na mocnych argumentach. Zrozumiałem, że wiarę katolicką, która przedtem wydawała mi się całkowicie bezbronna wobec zarzutów manichejczyków, można rzeczowo uzasadniać”.

Fascynujące jest śledzenie walki Augustyna z Bogiem i samym sobą. Z jednej strony bardzo chciał się nawrócić, ale z drugiej rozpaczliwie nie chciał rezygnować z grzechu. Skąd my to znamy? Długo trwało takie przeciąganie liny. – Bez tego grzechu nie dasz rady żyć, jesteś na niego skazany – mówił mu szatan.

A Augustyn błagał Boga: „Jeszcze chwilę! Jeszcze tylko chwilę! Poczekaj nieco...” Lecz ta chwila za chwilą przekraczała wszelką miarę chwil. I to „czekanie nieco” ciągle się przedłużało.

Przełom nastąpił pewnego dnia w ogrodzie. Augustyn usiadł pod drzewem i nagle…Tak wspomina o tym w „Wyznaniach”: Ciągle jutro i jutro? Dlaczego nie w tej chwili? Dlaczego nie teraz już kres tego, co we mnie wstrętne? Tak mówiłem i w bezmiernie gorzkiej skrusze serca płakałem. I nagle słyszę dziecięcy głos z sąsiedniego domu, nie wiem, czy chłopca, czy dziewczyny, jak co chwila powtarza śpiewnie taki refren: Weź to, czytaj! Weź to, czytaj! Ocknąłem się i w wielkim napięciu usiłowałem sobie przypomnieć, czy w jakimkolwiek rodzaju zabawy dzieci śpiewają taką piosenkę. Nie przychodziło mi do głowy, żebym to kiedyś przedtem słyszał. Zdusiwszy w sobie łkanie, podniosłem się z ziemi, znajdując tylko takie wytłumaczenie, że musi to być nakaz Boży, abym otworzył książkę i czytał ten rozdział, na który najpierw natrafię.

Spiesznie więc wróciłem do tego miejsca, gdzie Alipiusz przez cały czas siedział. Pamiętałem, że zostawiłem tam, odchodząc, tom pism apostoła. Chwyciłem książkę, otworzyłem i czytałem w milczeniu słowa, na które najpierw padł mój wzrok: «...nie w ucztach i pijaństwie, nie w rozpuście i rozwiązłości, nie w zwadzie i zazdrości. Ale przy- obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa, a nie ulegajcie staraniom o ciało i jego pożądliwości» Ani nie chciałem więcej czytać, ani nie było to potrzebne. Ledwie doczytałem tych słów, stało się tak, jakby do mego serca spłynęło strumieniem światło ufności, przed którym cała ciemność wątpienia natychmiast się rozproszyła. Zaznaczywszy to miejsce palcem - czy jakimś innym znakiem, nie pamiętam - zamknąłem książkę i już ze spokojną twarzą powiedziałem Alipiuszowi, co się stało. Alipiusz mi z kolei opowiedział, co on odczuwał; ja sobie z tego nie zdawałem sprawy. Chciał też zobaczyć, co przeczytałem w książce. Pokazałem mu, a on odczytał jeszcze dalszy ciąg tekstu. Ja nie wiedziałem, co tam było dalej. Padały tam słowa: «A słabego w wierze przyjmujcie»”.

„Wyznania” św. Augustyna to długa, ale niezwykle ciekawa spowiedź nawróconego grzesznika. Wspaniała jest jego relacja z Bogiem i to, co do Niego mówi.