Uroczystości z okazji 25.lecia śmierci ks. prałata Tadeusza Uszyńskiego
9 i 11 października br. odbyły się uroczystości z okazji 25.lecia śmierci ks. prałata Tadeusza Uszyńskiego, słynnego duszpasterza akademickiego Warszawy, odnowiciela i pierwszego moderatora Sodalicji Mariańskich w Polsce po 1980 roku, założyciela naszych szkół sodalicyjnych w Warszawie.
9 października pojechaliśmy do Bogut, rodzinnej miejscowości ks. Uszyńskiego. Autokar wypełnili sodalisi z Warszawy, przedstawiciele Zarządu Federacji SM na czele z prezesem Grzegorzem Baranem, uczniowie klas szóstych naszej sodalicyjnej szkoły podstawowej razem z nauczycielami, przyjaciele ks. Uszyńskiego ze Stowarzyszenia Katolików Wojskowych, a nawet parafianie z parafii św. Andrzeja Apostoła, gdzie ks. Tadeusz był 17 lat proboszczem.
W Bogutach, na grobie ks. Uszyńskiego, oraz na grobie jego rodziców, uczestnicy złożyli kwiaty, zapalili znicze, modlili się w intencji ks. Tadeusza, jego rodziny, w intencji Ojczyzny oraz dzieł prowadzonych przez Federację SM.
Potem w miejscowym kościele parafialnym została odprawiona uroczysta Msza św. w intencji ks. Uszyńskiego, z udziałem pocztów sztandarowych naszej sodalicyjnej szkoły podstawowej oraz Sodalicji Mariańskiej. Eucharystii przewodniczył proboszcz parafii Wszystkich Świętych w Bogutach ks. Grzegorz Pęski. W świątyni zgromadzili się również miejscowi parafianie. Uczniowie miejscowej szkoły również mieli przyjść, ale ostatecznie, po atakach nożowników, ze względów bezpieczeństwa nie mogli opuścić terenu szkoły.
W kościele stanął też fragment wystawy o ks. Uszyńskim, której całość można było obejrzeć w szkole na Chłodnej dwa dni później.
Kazanie wygłosił ks. Robert Pękacki, kolega ks. Tadeusza, obecnie proboszcz parafii NMP Królowej Pokoju w Baniosze. Nawiązując do tego, że mija już ćwierć wieku od śmierci ks. prałata, mówił o upływającym czasie.
- Jest takie powiedzenie: „Nie żałuj, że się starzejesz. Nie każdy dostał taką szansę”. To jest głęboka mądrość życiowa. Będąc już prawie 40 lat księdzem, zawsze przeżywałem duży dyskomfort psychiczny, przy załatwianiu formalności pogrzebowych zmarłych dzieci, czy w ogóle osób młodszych ode mnie. Odczuwałem wtedy głęboki smutek. Bo to dzieci powinny chować swoich rodziców, a nie odwrotnie. Kiedy przychodzą do kancelarii parafialnej ludzie młodzi, mówię im, jak bardzo zazdroszczę im wieku, że są dużo młodsi ode mnie. I z chęcią bym się z nimi zamienił. Ale pod jednym warunkiem: żebym zachował to wszystko, co mam dziś w głowie. A wtedy każdy rozkłada ręce i mówi: tak się nie da – mówił ks. Pękacki.
Zacytował fragment wiersza Adama Asnyka: „Szukajcie prawdy jasnego płomienia. Szukajcie nowych, nieodkrytych dróg. Za każdym krokiem w tajniki stworzenia coraz się dusza ludzka rozprzestrzenia i większym staje się Bóg!”
- To właśnie Bóg zgromadził nas w Bogutach z okazji 25. rocznicy śmierci ks. Tadeusza Uszyńskiego. Jego już nie ma wśród nas, ale jego dzieło, owoce tego dzieła żyją w naszych sercach – podkreślił ks. Robert. Zaznaczył, że chyba największym uwieńczeniem pracy duszpasterskiej ks. prałata jest Katolicki Zespół Edukacyjny Federacji Sodalicji Mariańskich. Kaznodzieja podkreślił wielką rolę, którą w prowadzenie i rozwój placówki wkłada jej dyrektor Grzegorz Baran. - Znam go od lat i wspieram swoją modlitwą. I jak spotykamy się czy dzwonimy do siebie, pytam go zawsze: jak szkoła? A on dzieli się wyzwaniami, woli mówić o sukcesach niż porażkach, ale to, że ta szkoła działa już tyle czasu, ciągle się rozwija, ma nowy budynek, to jest na pewno wielka radość – mówił ks. Pękacki.
Pochwalił się, że przez rok uczył w naszej szkole religii i bardzo mile wspomina ten czas. Szczególnie podkreślił znakomitą współpracę z Reginą Pruszyńską, której doświadczenie zawodowe bardzo mu pomogło w wielu sprawach, kiedy przez 7 lat był wizytatorem katechetycznym. Zdradził, że początkowo nie bardzo chciał przyjeżdżać do Bogut, nawet nie wiedział, gdzie ta miejscowość leży, ale ostatecznie zdecydował się przyjąć zaproszenie, właśnie ze względu na osobę ks. Uszyńskiego. – Bo gdyby nie on, to połowy mojego życia by nie było. Ja dziś spłacam dług wdzięczności ks. prałatowi. Moja modlitwa jest jednym wielkim: Bóg zapłać ks. prałacie. Dziękuje za to, czego się u twego boku nauczyłem, przeżyłem i osiągnąłem – podkreślał ks. Pękacki.
Dodał, że ks. prałat należał do bardzo nielicznego grona kapłanów, którego cechowały dwie rzeczy: mądrość i świętość. To był bardzo mądry i święty kapłan. Dlatego modląc się za śp. ks. Uszyńskiego powinniśmy dziękować za jego piękne, bogate życie. Za wszelkie dobro, którego dokonał w swoim duszpasterskim posługiwaniu.
Po Mszy św. wszyscy zostali zaproszeni na obfity poczęstunek w pobliskim budynku. Królowały pieczone na ognisku kiełbaski (ks. proboszcz udzielił dyspensy od piątkowego postu) oraz wspaniałe babki ziemniaczane.
Ale Boguty to nie był jedyny przystanek na naszej trasie tego dnia. Tradycyjnie odwiedziliśmy też pobliską Zuzelę, miejsce urodzenia kard. Stefana Wyszyńskiego. W tamtejszym kościele modliliśmy się, a pan dyrektor opowiedział o związkach ks. Uszyńskiego z Zuzelą. Wskazał również na witraż, który ufundowała Federacja SM.
Przypomnijmy, że ks. prałat zadbał o stworzenie z tej wsi żywotnego centrum kultu oraz kultury. Ufundował pomnik Prymasa Tysiąclecia, przyczynił się do ufundowania dzwonów i wybudowania dzwonnicy, do rekonstrukcji chrzcielnicy, przy której w 1901 roku mały Stefan Wyszyński był ochrzczony. Wspólnie z bratem Kazimierzem stworzył Muzeum lat dziecięcych Stefana Wyszyńskiego.
Szóstoklasiści, siedząc w ławkach zrekonstruowanej klasy z czasów początku XX wieku, z uwagą słuchali opowieści przewodniczki o czasach dzieciństwa swojego wielkiego Patrona.
Na naszej trasie znalazło się również Hodyszewo i tamtejsze Sanktuarium Matki Bożej Pojednania. Sanktuarium słynie z cudownego obrazu Matki Bożej z Dzięciątkiem z XVII wieku. Po objawieniach Matki Bożej na drzewie w Krynicy, zbudowano tam na Jej cześć drewnianą kaplicę, a woda ze studni, znajdującej się na środku kaplicy, ma do dziś właściwości lecznicze.
Po burzliwej historii, zarówno podczas pierwszej, jak i drugiej wojny światowej, cudowny obraz powrócił do nowo wybudowanej świątyni w 1949 roku. Odtąd Hodyszewo zaczęto nazywać „Jasną Górą Podlasia”. W 1976 roku opiekę nad sanktuarium powierzono pallotynom. W 1980 roku cudowny obraz został koronowany koronami papieskimi.
Ostatnim punktem na naszej trasie było Muzeum Dom Rodziny Pileckich w Ostrowi Mazowieckiej. W prawie dwugodzinnym zwiedzaniu z przewodnikiem można było bardzo dobrze poznać postać rotmistrza Witolda Pileckiego. Począwszy od dzieciństwa, poprzez udział w wojnie z bolszewikami, aż po założenie w listopadzie 1939 r. Tajnej Armii Polskiej.
Wreszcie dużo miejsca na wystawie zajmuje pobyt Pileckiego w obozie koncentracyjnym i ostatnie lata życia. Widzimy w muzeum przede wszystkim człowieka: męża, ojca, żołnierza, przyjaciela. „Staraliśmy się usilnie poznać go bliżej – do czego zresztą sam zachęcał. Ze wspomnień, fotografii, raportów wyłania się niewyraźny zarys postaci, którą myśl po myśli, karta po karcie odszyfrowywaliśmy. Witold Pilecki nie wyglądał jak bohater. Stał zazwyczaj w drugim szeregu, by nie rzucać się w oczy. Kochał Polskę, Boga i swoją rodzinę. W podejmowanych przez siebie decyzjach pozostawał zawsze suwerenny i bezkompromisowy. Wyjątkowość życia Witolda Pileckiego wynika nie z jego przymiotów, ale z wyborów, których dokonywał każdego dnia. Na naszej wystawie staramy się nie dawać gotowych odpowiedzi, by historia rtm. Witolda Pileckiego zaskoczyła zwiedzających. Oddajemy głos naszemu bohaterowi, jego najbliższym, przyjaciołom i współpracownikom. Mamy niebywałe szczęście, że sam Witold chętnie i nieźle pisał. Spod jego pióra wyszedł nie tylko Raport, lecz także Poemat o Sukurczach i zbeletryzowane wspomnienia, pisane w trzeciej osobie z Witoldem jako głównym bohaterem. Dzięki temu sam mógł stać się naszym narratorem” – czytamy na stronie muzeum.
Druga część uroczystości wspomnieniowych odbyła się 11 października w Warszawie. Najpierw, w kościele parafii św. Andrzeja Apostoła przy ul. Chłodnej, została odprawiona uroczysta Msza św. koncelebrowana w intencji ks. Tadeusza Uszyńskiego. Przewodniczył jej i homilię wygłosił ks. proboszcz Paweł Powierza.
W homilii podkreślił, że ks. Uszyński wszystko, co czynił, a działał na wielu różnych polach, czynił z miłości do Chrystusa. - Chociaż droga życia kapłańskiego nie jest łatwa, on ochoczo odpowiedział na Boże wezwanie. Żeby służyć Bogu i ludziom jako kapłan. Można o nim długo mówić, ale najważniejsze jest to, że był człowiekiem Chrystusa. Wszystko, co robił, robił z miłości do Chrystusa. Bo taki ma być kapłan. Ma być Jego sługą. Nigdy nie może zasłonić Jezusa. Kiedy patrzymy na kapłana, mamy widzieć Chrystusa. I taki był ks. Tadeusz – mówił ks. proboszcz.
Przypomniał, że ks. Uszyński był gorliwym duszpasterzem akademickim, umiał przyciągać ludzi młodych i mówić im o Bogu. - Wiedział, że młodzi są przyszłością Kościoła. Warto o tym mówić, bo dziś żyjemy w świecie, w którym obala się wszelkie autorytety, niszczy to, co wartościowe, a promuje to co miałkie, przyziemne. Ks. prałat mawiał, że życia nie można zmarnować, trzeba wykorzystywać każdą chwilę, żeby się zbliżyć do Boga. Był blisko ludzi. Był dla nich. Przygarniał każdego, kto przyszedł, otaczał go opieką, troską, słuchał. Był rzeczywiście Wujem, członkiem rodziny. Mówił o Bogu sobą i prowadził do Boga sobą. Był wielkim patriotą. Kochał Ojczyznę. Żył w epoce słusznie minionej, gdzie walczono z Bogiem i wiarą, a on przeciwstawiał się temu wszystkiemu swoją osobowością – mówił ks. Powierza.
Zaznaczył, że życie ks. Uszyńskiego jest też wezwaniem dla nas wszystkich, abyśmy jego dzieła nie zmarnowali. Jego ideą życia było nauczyć ludzi żyć według Ewangelii.
Pod koniec Msz św. Grzegorz Baran podziękował wszystkim za obecność, a szczególnie ks. proboszczowi za odprawienie Eucharystii, wygłoszoną homilię, otwartość i życzliwość. Ks. Powierza z kolei podziękował panu dyrektorowi za trud wychowania młodych ludzi w duchu wartości ewangelicznych. – Ks. Uszyński cały czas z nami jest, wspomaga nas na pewno z nieba. Nie przynośmy mu wstydu. Żyjmy tak, jak on chciał, żebyśmy żyli – apelował ks. proboszcz.
W trakcie Mszy św. śpiewał Międzyuczelniany Chór Akademicki. Były w nim osoby, które śpiewały w tym chórze jeszcze kiedy ks. Uszyński był rektorem kościoła akademickiego św. Anny. Wśród wielu gości na Mszy św. obecny był Mariusz Błaszczak, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PIS.
Po Eucharystii, w pobliskim budynku szkoły katolickiej zebrani mogli zwiedzić wystawę poświęconą ks. prałatowi oraz obejrzeć wspaniały film o jego życiu przygotowany przez Pawła Barana. Był też czas na rozmowy i wspomnienia.