Sodalicja Mariańska w Warszawie - święto patronalne
W Uroczystość Zwiastowania Pańskiego Sodalicja Mariańska w Warszawie uroczyście obchodziła swoje święto patronalne.
O godz. 18.00 sodalisi uczestniczyli, razem z parafianami, w Mszy św. w kościele parafii św. Andrzeja Apostoła przy ul. Chłodnej.
Eucharystii przewodniczył ks. proboszcz Paweł Powierza. W homilii przypomniał, że Maryja już była zaślubiona Józefowi, ale zgodnie z prawem żydowskim jeszcze nie mieszkali razem. Była jednak przygotowana na życie rodzinne z mężem, na wychowywanie potomstwa. Nagle odwiedza Ją anioł i mówi niezwykłe słowa. Oto Bóg wchodzi w dzieje człowieka, w jego zwyczaje, tradycję, kulturę.
- Owszem, Maryja była niepokalanie poczęta, ale oczywiście tego nie wiedziała. Warto czasami pomyśleć o Niej bardziej realistycznie, a nie dewocyjnie. Żyła bardzo zwyczajnie i pobożnie. Prała, gotowała, zajmowała się domem. Dlatego słowa anioła były tak wielkim zaskoczeniem. Anioł odsłania przed Nią to, co być może duchowo przeczuwała, ale po ludzku zupełnie nie rozumiała. Co to znaczy, że jest pełna łaski, że najbardziej ze wszystkich kobiet podoba się Bogu? Rozważała te słowa. Maryja znała proroctwa starotestamentalne o tym, że przyjdzie Mesjasz, ale nie mogła przypuszczać, że to właśnie Ona będzie Matką tego Mesjasza. Zachowuje trzeźwość umysłu. Przecież nie zna pożycia z mężem. Jak się może począć człowiek bez udziału mężczyzny? Anioł mówi, że Duch Święty zstąpi na Nią, a dziecię, które się narodzi będzie Synem Bożym. Oto Bóg przyjmuje ciało i staje się człowiekiem – mówił ks. proboszcz.
Wskazał, że Bóg, który dla Żydów był wszechpotężny, najwyższy z najwyższych, niepojęty i nieogarniony w swoim majestacie, teraz będzie dzieckiem. Do tego stopnia, że nie będzie można poznać, że to jest Bóg Wcielony, bo będzie we wszystkim podobny do nas, oprócz grzechu. Dopiero później, w okresie publicznej działalności, będzie poprzez słowa, znaki, czyny stopniowo odkrywał kim jest i jaka jest Jego misja. Nieśmiertelny staje się śmiertelny.
- Jak adorujemy krzyż, to pomyślmy, że to jest cena naszego zbawienia. Bóg ogołocił się z chwały, potęgi, wielkości swojego majestatu. Kiedy doświadczamy jakichś trudności, cierpień, często narzekamy. Moja babcia mówiła do nas, jak narzekaliśmy: „A Pan Jezus myślicie, że mniej cierpiał?”. Ale nigdy nie zrozumiemy, jak wielki ból poniósł Jezus, aby każdy z nas miał szansę życia wiecznego. Bóg wszystko poświęcił, aby ratować człowieka. Gdyby nie to, nie byłoby możliwe zbawienie. To całe odkupienie jest takim wysiłkiem Boga, na które nie zasłużyliśmy. Bóg nie porzucił swojego stworzenia, ale postanowił go zbawić – podkreślił ks. Powierza.
Zachęcił wiernych, aby podziękowali Maryi za zgodę na Wcielenie.
Na koniec Mszy św. Grzegorz Baran, prezes Federacji SM, podziękował ks. proboszczowi za możliwość uczestnictwa w nasze święto patronalne w Eucharystii, która jest szczytem do którego zmierza cała działalność Kościoła, a jednocześnie źródłem z którego wypływ cała jego moc. Zaprosił też wszystkich chętnych do budynku szkoły przy ul. Chłodnej, aby mogli zobaczyć go od środka i posłuchać trochę o naszym stowarzyszeniu. Przy wyjściu z kościoła każdy wierny otrzymał od sodalicji prezent: malutką książeczkę z króciutkimi rozważaniami Wojciecha Kuzioły i najpiękniejszymi obrazami najwybitniejszych mistrzów ukazującymi sceny z Misterium Paschalnego Jezusa Chrystusa. Grzegorz Baran przy okazji zareklamował audycję „Piękno zbawia świat” w Radiu Jasna Góra, o wybitnych dziełach sztuki chrześcijańskiej oraz ich twórcach. Audycji można słuchać w niedziele o 23.00, ale na stronie internetowej radia www.radiojasnagora.pl są do odsłuchania odcinki archiwalne.
Po Mszy św. w jednej z sal w szkole zgromadzili się sodalisi z Warszawy i Piastowa oraz parafianie nie znający jeszcze Sodalicji Mariańskiej. Obecny był ks. proboszcz Paweł Powierza.
Sodaliska Anna Laszuk przedstawiła multimedialnie historię naszego stowarzyszenia. Dobrze ją znamy, ale nie zaszkodzi sobie przypomnieć niektórych faktów. Poza tym, być może czytelnikami naszego serwisu są osoby, które tego jeszcze nie słyszały.
Anna Laszuk podkreśliła, że nasze zawołanie brzmi: „Przez Maryję do Jezusa”. Jezus jest w centrum i do Jezusa dążymy przy pomocy Maryi, która nas prowadzi. Wszystko zaczęło się na fali kontrreformacji w 1563 roku. O. Jan Leunis, jezuita, założył w Kolegium Rzymskim pierwszą młodzieżową Sodalicję Mariańską. Też zresztą pod wezwaniem Zwiastowania Pańskiego. Została ona uznana jako Prima Primaria, do której następnie były agregowane kolejne wspólnoty. W drugiej połowie XVI w. sodalicje zaczęły powstawać w różnych państwach i na różnych kontynentach. Początkowo były to grupy młodzieży, potem także dorosłych. Prowadzone przez jezuitów.
W Polsce pierwsza sodalicja powstała w 1571 roku przy kolegium jezuickim w Braniewie.
Po kasacie jezuitów w 1773 roku sodalicje zaczęli prowadzić księża diecezjalni, w niektórych miejscach wspólnoty zamierały, ale np. w XIX w. na terenie zaboru rosyjskiego nie zwracano uwagi na kasatę jezuitów i oni nadal prowadzili sodalicje.
W wyniku Rewolucji Francuskiej sodalicje we Francji przestały działać. W 1800 roku bł. Wilhelm Józef Chaminade odnowił ich działalność, tworząc też Zgromadzenie Marianistów, które istnieje do tej pory i prowadzi sodalicje. W 1854 roku, po ogłoszeniu przez papieża Piusa X dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, wzrosło zainteresowanie duchowością maryjną i jednocześnie sodalicjami. W latach 1855–1920 agregowano do Prima Primaria aż 32430 sodalicji, czyli rocznie około 500. W latach następnych agregowano rocznie ponad tysiąc sodalicji.
Od początku XX w. liczba sodalicji w Polsce zaczęła szybko wzrastać. We Lwowie od 1896 roku ukazywał się jako pismo sodalicyjne Sodalis Marianus. We Lwowie i Przemyślu odbyły się Kongresy Mariańskie, których organizację polscy biskupi powierzyli właśnie sodalicjom.
Odzyskanie niepodległości otworzyło przed sodalicjami nowe perspektywy, a zarazem stało się bodźcem do jeszcze bardziej intensywnej pracy. Jako zadanie naczelne uznano współdziałanie w „katolickim odrodzeniu Narodu”. Jednocześnie umacniała się świadomość obowiązku nie tylko wyrobienia wewnętrznego, ale solidnej formacji intelektualnej: wiedzy religijnej i znajomości katolickiej nauki społecznej. Stało się to niezbędne przy podejmowaniu wielorakich zaangażowań społecznych.
Jednym z takich zaangażowań o szerokim zasięgu i dużym znaczeniu wychowawczym był współudział sodalicji w zorganizowaniu ślubowania młodzieży akademickiej na Jasnej Górze 24 maja 1936 r. W wydarzeniu tym wziął udział Karol Wojtyła, który, jak warto przypomnieć, był Sodalisem Marianusem. Był nawet prefektem sodalicji gimnazjalnej w Wadowicach. Po latach mówił, że sodalicja kształtuje całą osobowość człowieka.
Druga wojna światowa przerwała pracę sodalicyjną, niektóre sodalicje zeszły do podziemia.
Sodalicje krakowskie (wśród nich na pierwszym miejscu Sodalicja nauczycielek) kontynuowały starannie pracę nad wyrobieniem wewnętrznym członków, a jednocześnie wydatnie rozszerzały działalność samopomocową, charytatywną, oświatową (udział w tajnym nauczaniu). W Warszawie Sodalicje Akademików i Akademiczek podjęły szeroko zakrojoną pracę wychowawczą wśród młodzieży szkolnej, tworząc konspiracyjne zespoły sodalicyjne i tzw. grupy katolickie. Myślą przewodnią było przygotowanie elity moralnej i intelektualnej, zdolnej budować przyszłą katolicką Polskę.
Wojna, a szczególnie Powstanie Warszawskie spowodowało ogromne straty w szeregach sodalicyjnych. Mimo to natychmiast po zakończeniu działań wojennych sodalicje zaczęły nie tylko odradzać się, ale szybko rozwijać.
W listopadzie 1949 roku ten intensywny, pełen rozmachu i zapału ruch sodalicyjny został zahamowany. Na skutek dekretu władz państwowych nakazującego rejestrację stowarzyszeń religijnych wraz z podaniem spisu członków, Episkopat Polski był zmuszony zawiesić ich działalność w świetle prawa państwowego. Dotyczyło to również Sodalicji Mariańskiej. Wcześniej - od wiosny 1948 roku - rozpoczęły się wśród członków sodalicji aresztowania i szeroka fala przesłuchań. Aresztowanych zostało kilku moderatorów oraz wielu sodalisów. Wyroki wydawane przez sądy wojskowe sięgały od jednego roku do dwunastu lat.
Przywrócenie działalności Sodalicji w Polsce nastąpiło jesienią 1980 roku. 13 października ks. Tadeusz Uszyński, ówczesny rektor kościoła akademickiego św. Anny w Warszawie zwrócił się do Prymasa Wyszyńskiego o reaktywowanie akademickiej Sodalicji Mariańskiej i o mianowanie moderatora dla tego stowarzyszenia. Kard. Wyszyński wyraził zgodę, a jego następca, Prymas Józef Glemp mianował w 1982 roku moderatorem ks. Uszyńskiego. Stopniowo powstawały nowe sodalicje, a niektóre zanikały.
Następnie Grzegorz Baran przypomniał w skrócie historię szkół sodalicyjnych i obecną działalność Sodalicji Mariańskich i Federacji.
Wieczorne spotkanie w szkole zakończyło się wspólną agapą.
Wcześniej tego dnia, o godz. 10.00 rano, w kościele przy Chłodnej cała wspólnota naszych szkół sodalicyjnych uczestniczyła w Eucharystii, którą również odprawił ks. proboszcz Paweł Powierza. W homilii powiedział, że w życiu wszystko ma swój początek i koniec. Znamy datę swoich urodzin. Wiemy, kiedy poszliśmy do szkoły do pierwszej klasy. Jest początek wakacji, ale też i koniec wakacji.
- Dziś mówimy o zupełnie niezwykłym początku, na który ludzkość czekała od zawsze. Kiedy Bóg stworzył świat, wszystko było bardzo dobre. Ale przyszedł szatan, skusił Ewę i Adama, miał miejsce grzech pierworodny i świat się popsuł. Gdyby nie było tego grzechu, wszyscy czynilibyśmy dobro. A tak, to jeżeli stanę w szczerości wobec siebie, to muszę przyznać, że idealny to ja nie jestem. Nie chce mi się czasami uczyć, pomagać w domu, może kogoś obraziłem, komuś dokuczałem. Różne są w naszym życiu większe i mniejsze grzechy. Ale Bóg postanowił to naprawić. Zobaczcie jak On jest dobry. Nie zdenerwował się na człowieka, chociaż mógł ukarać go śmiercią wieczną. Jednak narodził się człowiek, Jezus Chrystus, który to wszystko naprawił, przywrócił jedność człowieka z Bogiem – mówił ks. Powierza.
Jednak, jak wskazał kaznodzieja, Bóg uzależnił Wcielenie od zgody Maryi. A Ona przecież nie była pozbawiona wolności, mogła odmówić. - Ile razy my mówimy: nie. Uważajmy na to, bo czasami możemy w ten sposób sprawić wiele przykrości naszym bliskim. Powinniśmy być zawsze na tak w tym, co dobre. Maryja zgadza się bez wahania. Nie wiedziała jak to wszystko będzie wyglądało, ale jeżeli to mówi Bóg przez słowa anioła, to Bóg się o wszystko zatroszczy. Zaufała Mu i powiedziała: „Niech mi się stanie…”. I następnie, Syn Boży, jak każdy człowiek rozwijał się pod sercem Matki. I po 9 miesiącach urodził się w Betlejem – mówił ks. proboszcz.
Podkreślił, że to bardzo dobrze, że kochamy Boga, ale powinniśmy kochać również Matkę Bożą. Ponieważ bez Jej zgody nie byłoby zbawienia. Warto Jej za to dziękować.
Pod koniec Mszy św. Grzegorz Baran podziękował ks. proboszczowi za odprawienie Mszy św., a ponieważ zbliżał się Wielki Czwartek, życzył mu wszelkiego dobra i obfitości łask Bożych. - Wasi rodzice przyjęli sakrament małżeństwa, księża przyjęli sakrament kapłaństwa. Dzięki waszym rodzicom macie życie. A dzięki kapłanom możemy przyjmować Jezusa do swojego serca. I dzięki kapłanom mamy odpuszczenie grzechów – podkreślił Grzegorz Baran.