Strona główna  /  Kronika Federacji  /  Rok 2018  /  Pielgrzymka Sodalicji Mariańskich do Przasnysza, Rostkowa i Płocka

Pielgrzymka Sodalicji Mariańskich do Przasnysza, Rostkowa i Płocka

 6 października odbyła się pielgrzymka Sodalicji Mariańskich do Przasnysza, Rostkowa i Płocka - miejsc związanych z postacią św. Stanisława Kostki, sodalisa i patrona młodzieży, od którego śmierci mija 450 lat.

W pielgrzymce uczestniczyli sodalisi m.in. z Warszawy, Piastowa, Olsztyna i Ciechanowa. Całość prowadził br. Jose Ignacio Iglesia Puig, a opiekę duchową sprawował o. Emilio de Cardenas.

Pierwszym punktem pielgrzymki była fara w Przasnyszu, po której oprowadził nas miejscowy proboszcz ks. prał. Andrzej Maciejewski.

Przypomniał, że to właśnie w tym kościele w 1550 r. został ochrzczony Stanisław Kostka. Chrztu przyszłemu świętemu patronowi młodzieży udzielił ks. Hubert Maciej Komorowski w asyście ks. Alberta Kurka. Po skończonych obrzędach, zgodnie z miejscowym zwyczajem, ojciec chrzestny Andrzej Radzanowski zaniósł dziecko przed wielki ołtarz i złożył je na podłodze przed Najświętszym Sakramentem.

Dłuższą chwilę modliliśmy się w kaplicy św. Stanisława Kostki, gdzie pochowani są rodzice tego świętego: Jan, kasztelan zakroczymski (zm. 1576) i Małgorzata z Kryskich (zm. 1593) oraz bracia: Wojciech, zmarły w dzieciństwie (1579) i Paweł, chorąży ciechanowski, fundator kościoła bernardynów w Przasnyszu (1549 -1607). Paweł Kostka, po śmierci brata Stanisława, zmienił styl życia, nawrócił się i umarł w opinii świętości.

Jeszcze przed śmiercią Pawła, dzięki jego staraniom, zainstalowano w Kaplicy Kostków Bractwo Różańcowe. Posiadało ono swój ołtarz, z którym związany był przywilej uzyskiwania odpustu zupełnego za zmarłych. Paweł zatroszczył się również o sprawowanie w rodzinnej kaplicy stałego nabożeństwa o Męce Pańskiej.

Duchowość św. Stanisława Kostki, jak podkreślał ks. proboszcz, wyrażała się przede wszystkim w kulcie: Jezusa Eucharystycznego, Matki Bożej i św. Barbary, patronki dobrej śmierci. Jest rzeczą charakterystyczną i ciekawą, że Stanisław, będąc przecież jeszcze w bardzo młodym wieku, już myślał o śmierci i modlił się o dobrą śmierć. Ks. Maciejewski zwrócił także naszą uwagę na to, że dzięki Dzienniczkowi św. Faustyny, wiemy, co w Niebie robi św. Stanisław Kostka. Otóż modli się za Polskę. W Dzienniczku czytamy bowiem: „W pewnej chwili ujrzałam stolicę Baranka Bożego i przed tronem trzech świętych: Stanisława Kostkę, Andrzeja Bobolę i Kazimierza królewicza, którzy się wstawiali za Polskę" ( Dz. 689).

Warto dodać, że w farze w Przasnyszu został ochrzczony również przyszły kardynał i metropolita warszawski: Aleksander Kakowski.

Z Przasnysza wyruszyliśmy do Rostkowa, miejsca urodzenia św. Stanisława Kostki. Ostatni kilometr przeszliśmy pieszo, chcąc, żeby przynajmniej w części była to piesza pielgrzymka. Na miejscu udaliśmy się do kościoła, gdzie wysłuchaliśmy krótkiej konferencji miejscowego proboszcza - ks. Adama Chmielewskiego. Jak stwierdził, w miejscu obecnego kościoła stał kiedyś dwór Kostków. Młody Stanisław spędził tu 14 lat życia. I do dziś są różne ślady jego obecności: kamień, w którym według tradycji odciśnięta jest stópka świętego, lipa i staw, przy których się modlił. - Jego hasłem było: „Do wyższych rzeczy zostałem stworzony". Ale nie należy tego rozumieć jako wywyższania się. On po prostu chciał podkreślić, że najważniejsze w życiu jest osiągnięcie zbawienia. Chodzi o zbawienie siebie, ale też pomoc innym, aby też osiągnęli zbawienie - mówił ks. Chmielewski.

Zaznaczył, że Stanisław na studiach w Wiedniu postanowił sobie, że będzie jednym z najlepszych studentów. I tak rzeczywiście się stało, ale kosztowało go to wiele wysiłku. Najważniejsze jednak były dla niego wartości duchowe. Codziennie uczestniczył w Mszy św. i nigdy nie wyszedł z niej bez przyjęcia Komunii św. A gdy ciężko zachorował i nie mógł być na Mszy św., przyszła do niego św. Barbara i udzieliła mu Komunii św.

Innym razem, gdy był chory, przyszła do niego sama Matka Boża i dała mu do rąk Pana Jezusa, z pewnym wyrzutem, że jeszcze nie wstąpił do jezuitów. Wbrew woli ojca Stanisław zgłosił się do zakonu, został przyjęty na próbę, ale na początku sierpnia 1568 r. zachorował i powiedział współbraciom, że niedługo umrze. Prosił Maryję, aby uroczystość Wniebowzięcia mógł spędzać razem z Nią i aniołami w niebie.

14 sierpnia jego stan zdrowia bardzo się pogorszył i rzeczywiście dzień później już zmarł. Został pochowany w kościele św. Andrzeja na Kwirynale w Rzymie.

- Patrząc na jego życie czysto po ludzku, nie dokonał niczego nadzwyczajnego. Nie napisał żadnego dzieła, nie został mistrzem świata w siatkówce, ale po 450 latach wciąż się o nim mówi, stawia się go za wzór i przykład do naśladowania. Pod jego wezwaniem stawia się nowe kościoły, szkoły - mówił ks. Chmielewski.

Podkreślił, że Bóg daje nam świętych po to, abyśmy się za ich wstawiennictwem modlili. Oni za nami orędują do Boga. - Ale zapominamy czasami o tym, że święci są również po to, abyśmy ich naśladowali. Oni przeszli drogę, którą my idziemy, cel osiągnęli, życia nie zmarnowali.

Św. Stanisława Kostkę możemy naśladować przede wszystkim w modlitwie! On był codziennie na Mszy św. i nigdy z niej nie wyszedł bez przyjęcia Komunii św. A my? Nawet jeżeli przyjmujemy Komunię św., to czy ona nas zmienia? Pamiętajmy, że Komunia św. nie jest nagrodą, ale pokarmem. Tak jak zwykłego chleba potrzebujemy, aby żyć, tak Chleba Eucharystycznego potrzebujemy, by zmieniał nasze życie - tłumaczył proboszcz z Rostkowa.

Po konferencji rozpoczęła się Msza św., w której uczestniczyliśmy razem z grupą pielgrzymów z parafii św. Doroty i św. Jana Chrzciciela w Mileszkach w archidiecezji łódzkiej. Eucharystii przewodniczył proboszcz tej parafii ks. Roman Kurzdym, w koncelebrze z o. Emilio de Cardenasem.

Nasz Asystent Kościelny modlił się o głęboką wiarę i mądrość dla Pawła i Michała, a także o wszelkie potrzebne łaski i błogosławieństwo Boże dla całej rodziny, dziękując za 20. rocznicę małżeństwa Joanny i Grzegorza.

Z kolei ks. Kurzdym prosił Boga o łaskę odbudowy spalonej przed trzema laty świątyni w Mileszkach.

Po Mszy św. był jeszcze czas na osobistą modlitwę, a także na spacer po okolicy.

Ostatnim punktem naszej pielgrzymki był Płock, po którym oprowadził nas przewodnik. Na trasie naszego zwiedzania znalazły się m.in.: katedra, dawne opactwo benedyktynów oraz kościół św. Stanisława Kostki, największa świątynia Płocka.

Przy Starym Rynku nawiedziliśmy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

Oprowadziła nas po nim zakonnica ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Bożego. Jest to miejsce pierwszego objawienia się Pana Jezusa Miłosiernego św. Faustynie Kowalskiej. Święta przebywała tu od 1930 r. i pracowała w klasztornej piekarni oraz sklepie z pieczywem. 22 lutego 1931 roku nastąpiło jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu duchowym Siostry Faustyny. Podczas wizji usłyszała nakaz namalowania wizerunku Jezusa, będącego odtworzeniem postaci, w jakiej jej się ukazał: z ręką podniesioną do błogosławieństwa oraz z dwoma promieniami, czerwonym i jasnym, wychodzącym z „uchylenia szaty na piersiach". Na obrazie miała widnieć inskrypcja: „Jezu, ufam Tobie". Także w Płocku Święta Faustyna dowiedziała się o woli Jezusa, który wyraził życzenie, aby pierwszą niedzielę po Wielkanocy ustanowić świętem Bożego Miłosierdzia.

Na terenie klasztoru znajduje się kaplica z obrazami Jezusa Miłosiernego, św. Siostry Faustyny i jej relikwiami. W podziemiach utworzono muzeum z dawną piekarnią, rekonstrukcją celi zakonnej oraz licznymi pamiątkami po świętej. Ekspozycja ukazuje też rozwój kultu Miłosierdzia Bożego w Polsce i na świecie. Obecnie siostry rozbudowują Sanktuarium.

Nasza pielgrzymka do Przasnysza, Rostkowa i Płocka zakończyła się wieczorem.

Pod linkiem https://www.youtube.com/watch?v=dA5t7kdjoiY można obejrzeć krótką filmową relację z tej pielgrzymki. Autorem filmiku jest Paweł Baran.