Strona główna  /  Kronika Federacji  /  Rok 2018  /  12 lipca zmarł inżynier Stanisław Uszyński

12 lipca zmarł inżynier Stanisław Uszyński

 12 lipca zmarł inżynier Stanisław Uszyński, jedyny żyjący dotąd brat ks. Tadeusza Uszyńskiego, odnowiciela i moderatora Sodalicji Mariańskich w Polsce.

Stanisław Uszyński był człowiekiem głębokiej wiary, kochającym Boga, bliźniego, a także Ojczyznę. Do końca swoich dni wierny wyznawanym ideałom, zawsze dążył do prawdy, nie znosił obłudy i zakłamania. Wielki społecznik i gorący patriota. Do drugiego człowieka odnosił się z wielką życzliwością i serdecznością. Chętnie dzielił się swoimi spostrzeżeniami, mądrymi radami.

Od samego początku istnienia naszej szkoły sodalicyjnej przy ul. Ogrodowej angażował się w jej działalność, pełnił funkcję przewodniczącego Rady Fundacji Szkolnej im. kard. Stefana Wyszyńskiego.

Razem ze swoją żoną Barbarą brał udział we wszystkich ważniejszych szkolnych uroczystościach, spotkaniach świątecznych, występach artystycznych naszych uczniów, organizowanych przez naszą szkołę wieczorach patriotycznych i innych wydarzeniach. Interesował się budową nowego gmachu szkół przy ul. Chłodnej, pomagał nam w budowie duchowo i materialnie.

Co roku w październiku spotykaliśmy się też w Bogutach w diecezji łomżyńskiej na uroczystościach związanych z rocznicą śmierci ks. prał. Tadeusza Uszyńskiego, który był najstarszym bratem Stanisława.

 Msza św. pogrzebowa Stanisława Uszyńskiego została oprawiona 20 lipca w kościele Matki Bożej Anielskiej w Skolimowie pod Warszawą. Przewodniczył jej bp Stanisław Jamrozek z Przemyśla. W świątyni zgromadzili się: rodzina, przyjaciele i znajomi Zmarłego, sodaliski i sodalisi, delegacja szkół sodalicyjnych, przedstawiciele środowisk patriotycznych.

W homilii bp Jamrozek przypomniał, że nasza Ojczyzna jest w Niebie.

Żyjemy na ziemi, ale nie możemy zapominać, że wszyscy jesteśmy powołani do Królestwa Niebieskiego. Tam, jak napisał św. Paweł, „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują". - Nie wiemy, kiedy śmierć nadejdzie, ale wiemy, że jest nieuchronna. Medycyna bardzo wiele robi, żeby przedłużyć nasze życie, ale ono kiedyś się skończy. I dlatego jesteśmy wezwani, aby je jak najpiękniej przeżywać, ze świadomością, że Bóg obiecuje nam piękny dom w Niebie. Stwórca przygotował tam dla każdego z nas miejsce i chce, abyśmy to miejsce mogli zająć. Trzeba więc tak układać swoje życie, aby ono podobało się Bogu. Jestem przekonany, że nasz brat Stanisław bardzo pragnął podobać się Bogu, miał mocne zasady, na których budował swoje życie - mówił bp Jamrozek.

- Chociaż rozłąka zawsze jest trudna, to jednak towarzyszy nam nadzieja ponownego spotkania z tymi, którzy odchodzą i wielka ufność, że Bóg przyjmie naszego brata Stanisława do Siebie - dodał biskup.

Wśród żegnających Pana Uszyńskiego był Grzegorz Baran, prezes Federacji SM w Polsce, który zabrał głos pod koniec Mszy św. - Panie Stanisławie! Spotkaliśmy się tu, aby pożegnać Twoje doczesne szczątki, ale nie rozstać się. Zjednoczył nas tutaj Chrystus, przy swoim stole i głęboko wierzymy, że spotkamy się ponownie. A Ty tylko, drogi Panie Stanisławie, wyprzedziłeś nas w drodze do Domu Ojca - mówił Grzegorz Baran i w imieniu Federacji SM wyraził wdzięczność za wieloletnią współpracę w dziele kształcenia i wychowania w duchu katolickim młodzieży uczęszczającej do naszych szkół sodalicyjnych. - Bardzo żałuję, że w setną rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę nie będziemy mogli gościć Pana Stanisława na uroczystości otwarcia nowego budynku szkoły przy ul. Chłodnej. Wierzę jednak, że będzie obecny duchowo, wraz ze swoim czcigodnym bratem Tadeuszem - podkreślił Grzegorz Baran.

Stanisław Uszyński był najmłodszym z czworga rodzeństwa. Miał trzech braci: wspomnianego ks. Tadeusza Uszyńskiego (1929-2001), legendarnego duszpasterza akademickiego Warszawy; Kazimierza (1931-2006), historyka sztuki i muzykologa, współtwórcę i wieloletniego dyrektora Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu; Eugeniusza (1935-2007), zajmującego się spółdzielczością w Siedlcach.

Bracia pochodzili z drobnoszlacheckiej wsi Boguty - Pianki na Podlasiu, nieopodal Zuzeli, gdzie przyszedł na świat Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński. Ojcem braci Uszyńskich był rolnik Marian Uszyński, a matką Bolesława, z domu Zakrzewska. Marian Uszyński prowadził gospodarstwo rolne, zajmował się również oddziałem Kasy Stefczyka, który funkcjonował jeszcze po wojnie.

„Nasza rodzina, wywodząca się ze szlacheckiego pnia herbu Lubicz, od Powstania Styczniowego przesiąknięta była duchem wiary i niepodległości Ojczyzny zmagającej się z zaborcami. Pradziad Aleksander kolportował przez Bug gazetki z Kongresówki. Nasz ojciec, Marian, jako ochotnik bronił w 1920 roku niepodległej Ojczyzny przed bolszewickim zalewem.

Bracia mamy jako rezerwiści podnosili swoje kwalifikacje biorąc udział w organizowanych ćwiczeniach. Wuj, porucznik Jan Zakrzewski, został zamordowany w Starobielsku, a jego żonę, Władysławę Zakrzewską, wywieziono podczas okupacji sowieckiej na Syberię, z trójką małych dzieci" - wspominał Stanisław Uszyński w książce „Pomnik ze wspomnień wzniesiony".

Dom Uszyńskich w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu dawał schronienie żołnierzom Armii Krajowej i WiN oraz uciekinierom z obozów. Dostawali tam jedzenie, a jeżeli taka była potrzeba, również ubranie.

„Wzrastaliśmy w rodzinie, w której hasło Bóg - Honor - Ojczyzna traktowano jako najwyższy nakaz moralny" - podkreślał Stanisław Uszyński. Rodzice braci Uszyńskich byli ludźmi głęboko wierzącymi i związanymi z Kościołem. Uczestniczyli w życiu swojej parafii, którą zawsze wspierali. Marian Uszyński działał m.in. w Radzie Parafialnej. Wiarę zaszczepili swoim synom.

Stanisław Uszyński, jako najmłodszy z braci, był, jak sam to określił, pupilem całej rodziny. „A z Tadeuszem miałem szczególny związek. To on zachęcił mnie do bycia ministrantem, nauczył utrzymywać porządek wokół siebie, a także kochać i szanować przyrodę. Był wielkim miłośnikiem przyrody. Czasem, jako starszy brat, wyręczał mnie przy różnych ciężkich pracach domowych" - mówił Stanisław Uszyński w niedawnym wywiadzie dla Sodalisa Marianusa.

W późniejszych latach więź obydwu braci, najstarszego i najmłodszego, nie ustała. Często razem współpracowali i pomagali sobie wzajemnie. Stanisław Uszyński w Pomniku we wspomnień wzniesionym pisze o Tadeuszu: 

„W trudnych powojennych czasach pomagał mi materialnie podczas nauki i studiów. On miał wybitny umysł humanistyczny, mnie pasjonowały przedmioty politechniczne, które pozwalały łatwiej poruszać się we współczesnym świecie. On poświęcił całe życie Bogu i Ojczyźnie, ja chociaż częściowo mogłem Mu spłacić dług wdzięczności wspierając Go moją wiedzą praktyczną. Umiejętności politechniczne okazały się bowiem bardzo przydatne w czasach, kiedy władze robiły wszystko, aby utrudnić pracę duszpasterską".

Stanisław Uszyński, będąc inżynierem i realizatorem dźwięku, pomagał bratu Tadeuszowi m.in. przy nagłaśnianiu najważniejszych uroczystości kościelnych, w tym słynnego spotkania św. Jana Pawła II z młodzieżą przed kościołem akademickim św. Anny w Warszawie w 1979 r. Ks. Tadeusz Uszyński był wówczas rektorem kościoła św. Anny. Stanisław Uszyński wspomina: „Władze państwowe nie wyraziły zgody na transmisję tej uroczystości przez radiofonię państwową. Musieliśmy więc zrobić to sami.

Nasze środki były ograniczone, ale wieża kościoła doskonale spełniła swoją funkcję wspomagającą. Zadanie wypełniliśmy, mimo że służby specjalne robiły wszystko, aby transmisję utrudnić, a nawet nie dopuścić do niej, o czym świadczyło przecięcie linii głośnikowej na Krakowskim Przedmieściu na piętnaście minut przed przybyciem Ojca Świętego".

Stanisław Uszyński był absolwentem Politechniki Warszawskiej, marzył o pracy w polskiej kinematografii i spełnił swoje marzenia. Uzyskał zawód elektroakustyka, przez wiele lat pracował w Studio Opracowań Filmów w Warszawie. Od 1961 r. był współtwórcą lub twórcą wszystkich nowych technologii dotyczących udźwiękowienia filmów.

Przez wiele lat, aż do śmierci, mocno angażował się w działalność środowisk patriotycznych, kombatanckich, Stowarzyszenia Katolików Wojskowych, m.in. kontynuując misję swojego brata ks. Uszyńskiego pracował nad przywróceniem pamięci o zasługach dla niepodległości Polski Kawalerzystów i Artylerzystów Konnych II RP.

- Kiedy pierwszy raz spotkałem Stasia, po jego dwóch pierwszych zdaniach, wiedziałem, że to jest dobry człowiek. A po czterech następnych zdaniach wiedziałem, że to wspaniały patriota. To był człowiek realizujący w praktyce nasze polskie zawołanie: Bóg, Honor, Ojczyzna - wspomina jeden z przyjaciół Stanisława Uszyńskiego.