Strona główna  /  Kronika Federacji  /  Rok 2018  /  Sodalicyjne rekolekcje we Lwowie

Sodalicyjne rekolekcje we Lwowie

 Wielkimi krokami zbliżają się nasze tegoroczne sodalicyjne rekolekcje, które odbędą się we Lwowie. Zaczynamy więc krótki cykl tekstów o tym wyjątkowym mieście.

Dziś oczywiście Lwów należy do Ukrainy, ale przecież wszyscy dobrze wiemy, że przez wieki (w latach 1349 - 1939) należał do Polski. Stanowił jeden z najmocniejszych ośrodków Polski. Tu miały miejsce ważne wydarzenia w dziejach naszej Ojczyzny, jak chociażby słynne Śluby Lwowskie króla Jana Kazimierza. W latach międzywojennych Lwów był trzecim pod względem liczby ludności miastem Polski (po Warszawie i Łodzi). Z tym miastem związana była elita polski międzywojennej.

„Przy tym wszystkim Lwów stanowił (...) promieniujące centrum kultury polskiej, a nawet państwowości, które jako jedno z niewielu nie ugięło się przed nawałą szwedzką. Z tego powodu przynależność Lwowa do Polski miała tak ogromne znaczenie, choć nieraz jego utrzymanie wymagało konfliktów z sąsiadami i złożenia daniny krwi. Dlatego utrata Lwowa ciągle jest tak bolesna. (...) Oczywiście, z ukraińskiego punktu widzenia kwestia ta przedstawia się diametralnie inaczej; dla Ukrainy Lwów odgrywa rolę swoistego katalizatora patriotyzmu i rodzimej kultury, a jego obecność w granicach gwarantuje faktyczną niezależność kraju od sąsiadów" - pisze Adam Dylewski w przewodniku „Lwów" z serii „Miasta Marzeń".

Zapewne nie każdy turysta, stojący na otoczonym 44 kamienicami lwowskim Rynku, wie, skąd się wzięła nazwa tego miasta. To oczywiście nawiązanie do historii i roku 1250, kiedy to Lwów został założony przez księcia Lwa, syna króla ruskiego Daniela. Tak więc jest to miasto Lwa. Lew umieszczony jest w herbie miasta. Herb przedstawia otwartą bramę z trzema basztami, a w środku umieszczona jest właśnie sylwetka lwa.

Wśród wielu cennych zabytków Lwowa, dla nas, Polaków, szczególne znaczenie ma stojąca w południowo - zachodnim narożniku Rynku katedra Łacińska pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. „Przymiotnik <łacińska> nie tylko pozwala odróżnić kościół od dwóch innych lwowskich katedr katolickich - ormiańskiej i bizantyjsko - ukraińskiej, ale także podkreśla <zachodniego> ducha budowli, która stać by mogła równie dobrze gdzieś w Niemczech czy Francji. Katedra Łacińska to być może najmocniejsza <zachodnia> legitymacja Lwowa, potwierdzająca akces miasta do łacińskiego Zachodu, jakże innego od bardzo już bliskiego przecież bizantyjskiego z ducha świata Rusi" - pisze Dylewski.

Przyjrzyjmy się bliżej katedrze. Już jej zewnętrzna elewacja jest bardzo interesująca. Na fasadzie po prawej stronie od wieży widnieje tablica z 1917 r. ku czci Tadeusza Kościuszki. Po lewej stronie wieży umieszczono natomiast tablicę dedykowaną św. Janowi Pawłowi II na pamiątkę jego wizyty w tym kościele i Lwowie w 2001 r. Pomiędzy kaplicami Pana Jezusa Ubiczowanego (Kampianów) a Wiśniowieckich (Złotą), widnieje architektoniczna XVIII-wieczna kompozycja „Pan Jezus w grobie".

W środku trójnawowej, zbudowanej w stylu gotyckim katedry centralne miejsce zajmuje barokowy ołtarz główny z lat 1765-1771. Zdobią go cztery figury Ojców Kościoła: św. Augustyna, św. Grzegorza Wielkiego, św. Ambrożego i św. Hieronima - autorstwa Macieja Polejowskiego. W ołtarzu głównym umieszczono w 1765 r. łaskami słynący obraz Matki Bożej Łaskawej zw. Domagaliczowską, koronowany rok później. Dzieje i kult tego wizerunku maryjnego jest nierozerwalnie związany z osobą króla Jana Kazimierza, który 1 kwietnia 1656 roku złożył w katedrze religijno-patriotyczne ślubowanie, proklamując Matkę Bożą Królową Korony Polskiej.

W czasie potopu szwedzkiego, po skutecznej obronie Jasnej Góry, w społeczeństwie obudziła się nadzieja na pokonanie najeźdźcy. Król Jan Kazimierz, który przebywał wówczas we Lwowie, postanowił wesprzeć duchowo Polaków walczących ze Szwedami i poprosić Matkę Najświętszą o pomoc i miłosierdzie. 1 kwietnia 1656 r., w trakcie uroczystej Mszy św. we lwowskiej katedrze, król Jan Kazimierz, w obecności swojego dworu, z rycerstwem, senatorami i duchowieństwem, powstał z tronu i złożył berło oraz koronę. Po przyjęciu Komunii świętej padł na kolana przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Łaskawej i wypowiedział następujące słowa, których autorem był św. Andrzej Bobola: „Wielka człowieczeństwa Boskiego Matko i Panno! Ja, Jan Kazimierz, Twego Syna, Króla królów i Pana mojego, i Twoim zmiłowaniem król, do Twych Najświętszych stóp przychodząc, tę oto konfederacyję czynię: Ciebie za Patronkę moją i państwa mego Królową dzisiaj obieram. Mnie, Królestwo moje Polskie, Wielkie Księstwo Litewskie, Ruskie, Pruskie, Mazowieckie, Żmudzkie, Inflanckie i Czernihowskie, wojsko obojga narodów i pospólstwo wszystko Twojej osobliwej opiece i obronie polecam, Twojej pomocy i miłosierdzia w teraźniejszym utrapieniu królestwa mego przeciwko nieprzyjaciołom pokornie żebrzę.

A że wielkimi Twymi dobrodziejstwy zniewolony przymuszony jestem z narodem polskim do nowego i gorącego Tobie służenia obowiązku, obiecuję Tobie, moim, ministrów, senatorów, szlachty i pospólstwa imieniem, Synowi Twemu Jezusowi Chrystusowi, Zbawicielowi naszemu, cześć i chwałę przez wszystkie krainy Królestwa Polskiego rozszerzać, czynić wolą, że gdy za zlitowaniem Syna Twego otrzymam wiktoryę nad Szwedem, będę się starał, aby rocznica w państwie mym odprawiała się solennie do skończenia świata rozpamiętywaniem łaski Boskiej i Twojej, Panno Przeczysta!

A że z wielkim żalem serca mego uznaję, dla jęczenia w presji ubogiego pospólstwa oraczów, przez żołnierstwo uciemiężonego, od Boga mego sprawiedliwą karę przez siedem lat w królestwie moim różnymi plagami trapiąca nad wszystkich ponoszę, obowiązuje się, iż po uczynionym pokoju starać się będę ze stanami Rzeczypospolitej usilnie, ażeby odtąd utrapione pospólstwo wolne było od wszelkiego okrucieństwa, w czym, Matko Miłosierdzia, Królowo i Pani moja, jakoś mnie natchnęła do uczynienia tego wotum, abyś łaską miłosierdzia u Syna Twego uprosiła mi pomoc do wypełniania tego, co obiecuję."

Znaczenie ślubów było olbrzymie. „Złożono je pod wrażeniem obrony klasztoru jasnogórskiego, w przeświadczeniu, że gdy zawodziły wszystkie alianse i gry polityczne, gdy autorytet monarchy został zakwestionowany, pomocy należy szukać w jedynej ostoi, jaką był Kościół katolicki, wiara katolicka, a przede wszystkim Matka Boża" - pisze o. Zachariasz Jabłoński OSPPE na stronie internetowej Radia Maryja.

W 350. rocznicę Ślubów Lwowskich papież Benedykt XVI skierował do kard. Mariana Jaworskiego, ówczesnego arcybiskupa Lwowa obrządku łacińskiego, specjalny list, w którym napisał m.in.: „W dramatycznych momentach wojny naród szukał siły w głębokiej pobożności do Matki Pana, łącząc się wokół króla Jana Kazimierza. Własną determinacją zaświadczył, że chce bronić ziemi, na której żył, i tradycji, które go formowały w tożsamości chrześcijańskiej". Jak podkreślił papież, w katedrze lwowskiej 1 kwietnia 1656 r. przed wspólną Matką skonsolidowała się wola narodu, aby odnowić się w poszukiwaniu dobra wspólnego.

W katedrze lwowskiej warto zobaczyć również m.in.: prezbiterium z brązowymi pomnikami nagrobnymi wojewodów lwowskich, kaplice: św. Józefa, Chrystusa Miłosiernego, Chrystusa Ukrzyżowanego, kaplicę Najświętszego Sakramentu z XVIII - wieczną kopią Zdjęcia z krzyża Rubensa oraz kaplicę Kampianów, arcydzieło renesansu.