Strona główna  /  Kronika Federacji  /  Rok 2016  /  Rozeznawanie duchowe. Co dokładnie oznacza?

Rozeznawanie duchowe. Co dokładnie oznacza?

 W sodalicyjnym programie formacyjnym pojawia się ważny dla życia wewnętrznego termin: rozeznawanie duchowe. Co on dokładnie oznacza i dlaczego jest tak istotny?

„Oto, czego uczę: postępujcie według ducha, a nie spełniajcie pożądania ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody" (Ga 5, 16-17) - naucza św. Paweł. Jest to krótkie i konkretne opisanie tego, że jako ludzie podlegamy wielu różnym impulsom, pragnieniom, natchnieniom wewnętrznym, uczuciom. I nie jest łatwo stwierdzić, które z nich pochodzą z „pożądania ciała", a które są „dążeniem ducha". To, co na pierwszy rzut oka wydaje się prowadzić do dobra, może w rzeczywistości kierować nas jedynie ku dobru pozornemu, czyli tak naprawdę ku złu. I odwrotnie, to, co odruchowo wydaje nam się niedobre i prowadzące do zła, może w rzeczywistości być prawdziwym dobrem.

Ważne jest bowiem zrozumienie, że działanie szatana jest podstępne. Jest on ojcem kłamstwa i robi wszystko, żeby nas oszukać. Jednak oszukanie człowieka będącego już na pewnym etapie życia duchowego, który regularnie się modli i przystępuje do sakramentów, nie jest takie proste. Gdyby kogoś takiego szatan kusił wprost do grzechu, napotkałby raczej zdecydowany sprzeciw. Podsuwa mu więc pokusy, które ubiera w „pozory dobra" i przekonuje, że pójście za nimi jest potrzebne i podoba się Bogu. W efekcie człowiek wybiera zło, myśląc, że realizuje dobro.

Zobaczmy to na prostym przykładzie religijnego małżonka, którego szatan chce skusić do zdrady małżeńskiej. Oczywiście taki mechanizm pokusy może dotyczyć nie tylko grzechów przeciwko szóstemu przykazaniu. Ponieważ małżonek z naszego przykładu jest człowiekiem głęboko wierzącym, zachowującym się roztropnie i odpowiedzialnie, będzie odrzucał wszystkie pokusy prowadzące wprost do zdrady. Szatan więc spróbuje inaczej: zacznie od przekonywania, że pomoc koleżance z pracy w urządzaniu jej nowego mieszkania nie jest niczym złym, a wręcz przeciwnie, to pomoc i dobry uczynek. Potem zrobi wszystko, aby na jednej wizycie się nie skończyło i będzie tłumaczył, że koleżanka, której właśnie zmarła matka, potrzebuje pocieszenia w trudnej sytuacji życiowej i nie można jej zostawiać samej. W tym momencie jeszcze rzeczywiście nie dzieje się nic złego, ale nasz małżonek jest już wciągnięty w wir zła. Wizyty u koleżanki zaczynają być coraz częstsze, bo trzeba jej pomóc kupić i zamontować telewizor, zreperować samochód, zawieźć do lekarza itd. W końcu małżonek zaczyna zaniedbywać żonę, dzieci, bo zajmuje się koleżanką. I wciąż nie widzi, że niepostrzeżenie został już przeciągnięty na „drugą stronę". Przychodzi moment, kiedy dochodzi do fizycznej zdrady, ale tak naprawdę nastąpiła ona już dużo wcześniej.

Szatanowi chodziło właśnie o to, żeby człowiek doszedł do takiej sytuacji, kiedy wybór zła przyjdzie mu już z łatwością. Dopiero po fakcie pojawią się wyrzuty sumienia i rozpaczliwe pytanie: Jak to się mogło stać?

„Zdarza się często - pisze św. Ignacy w jednym ze swoich listów - że Pan działa na naszą duszę poruszając ją i przynaglając do wykonania takiej czy innej czynności. Przemawia w głębi duszy bez słów, pociągając ją całą do swojej Boskiej miłości w taki sposób, że nie możemy się oprzeć temu Boskiemu działaniu. (...) Ale tu możemy się często mylić, ponieważ po otrzymaniu takiej pociechy lub natchnienia dusza pozostaje w stanie radosnego uniesienia. Nieprzyjaciel zbliża się wówczas pod osłoną radości i jasnych barw, by nam dorzucić coś od siebie do tego, co otrzymaliśmy od Boga, Pana naszego i by wprowadzić do naszej duszy całkowity nieład i zamieszanie. Kiedy indziej znowu stara się pomniejszyć w nas działanie Boga przedstawiając nam różne trudności i niewygody, byleśmy tylko nie wypełnili całkowicie tego, co nam zostało ukazane. W tym wypadku konieczna jest znacznie większa uwaga niż w jakimkolwiek innym."

Rozeznanie duchowe jest więc głęboką i ciężką pracą wewnętrzną w celu odróżnienia dobra od zła. Ale nie tylko. Jest również szukaniem wśród wielu dobrych możliwości tej jednej, lepszej dla mnie, której właśnie dla mnie pragnie teraz Bóg. „Mówimy nieraz: to, co jest dobre dla jednego, nie musi być koniecznie dobre dla kogoś innego. Każdy z nas jest kimś niepowtarzalnym, kimś jedynym dla Boga i w każdym z nas Bóg działa w sposób indywidualny. Rozeznawanie duchowe służy więc nie tylko do poznania i odrzucenia złych poruszeń wewnętrznych, ale także do odkrycia tych dobrych, ofiarowanych tylko mnie; poprzez nie właśnie Bóg we mnie działa. Stąd też zachęta i naleganie Słowa Bożego: Wszystko badajcie, a co szlachetne, zachowujcie. Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła (1 Tes 5, 21). Podobną przestrogę daje nam także św. Jan: Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie (1 J 4, 1)" - pisze o. Józef Augustyn SJ w książce „Adamie, gdzie jesteś?"

W procesie rozeznawania niezbędna jest pomoc kierownika duchowego. Szatan bowiem w trakcie kuszenia opiera się na naszym subiektywnym przekonaniu, że coś jest dobre albo złe. Bardzo ważna jest więc obiektywizacja tego, co przeżywamy. Drugi człowiek patrzy na nas z zewnątrz, z pewnym dystansem i odwołując się do swojej wiedzy i doświadczenia, potrafi dostrzec elementy sytuacji, których sami nie dostrzegamy. Takim kierownikiem duchowym może być spowiednik, ale nie musi, ponieważ kierownictwo wykracza poza materię grzechów. Dotyczy również takich sytuacji, które same w sobie jeszcze grzechem nie są, ale mogą do niego prowadzić.

W tradycji Kościoła praktyka kierownictwa duchowego i rozeznawania duchowego jest silnie zakorzeniona. Znakomicie ją widać u Ojców Pustyni, którzy decydowali się na radykalne poświęcenia swego życia Bogu, ale wiedzieli, że życie duchowe jest drogą, na której potrzeba przewodnika.

Stąd oprócz modlitwy i pracy często spotykali się ze sobą i rozmawiali.

Zwykle młodsi gromadzili się wokół starszych, zadając im różne pytania i szukając rady. Jeden z mnichów, św. Jan Kasjan (ok. 365-435), przez ponad 15 lat obszedł w Egipcie wielu takich doświadczonych i cenionych Ojców, rozmawiał z nimi o modlitwie i życiu duchowym, a potem to opisał.

W efekcie powstało coś w rodzaju wywiadu-rzeki z mnichami. Dzieło zatytułowane „Rozmowy z Ojcami" jest dziś jednym z najwybitniejszych tekstów duchowych Zachodu. Kasjana czytali i z jego nauki czerpali wielcy święci: m.in. św. Benedykt, św. Dominik, św. Tomasz z Akwinu, św. Ignacy Loyola, św. Teresa z Avili. Zwróćmy uwagę, że są oni reprezentantami bardzo różnych szkół duchowości, ale wszyscy czerpali m.in. właśnie z Kasjana.

Pisząc o rozeznawaniu duchowym Kasjan zauważa: „Dusza bowiem musi walczyć we dnie i w nocy, nie przeciw wrogom widzialnym, ale niewidzialnym i srogim. Musi toczyć bój duchowy nie przeciw jednemu lub dwom, ale przeciw niezliczonym zastępom wrogów. Jest to walka o wiele bardziej niebezpieczna niż inne, ponieważ wróg jest bardziej zawzięty, a jego atak ukryty. Z tego powodu, stosując się do zaleceń starszych, powinniśmy zawsze postępować z największą ostrożnością i nie zważając na wstyd, mówić im o wszystkim, co się dzieje w naszym sercu".                                                                                                                                                                Cdn.