Strona główna  /  Kronika Federacji  /  Rok 2016  /  7 lipca - rozpoczęcie wyjazdowych rekolekcji sodalicyjnych

7 lipca - rozpoczęcie wyjazdowych rekolekcji sodalicyjnych

 Nasze wyjazdowe rekolekcje sodalicyjne w Wadowicach rozpoczną się już 7 lipca. Poprowadzi je o. Włodzimierz Tochmański, karmelita bosy, ceniony kaznodzieja i spowiednik, wykładowca Karmelitańskiego Instytutu Duchowości w Krakowie, propagator szkaplerza karmelitańskiego.

Obecnie mieszka i pracuje w klasztorze karmelitów bosych w Czernej koło Krakowa (dawnej pustelni karmelitańskiej). Pochodzi z Warszawy, gdzie po maturze przez dwa lata studiował prawo. Był ministrantem i lektorem przy kaplicy karmelitów bosych w Warszawie przy ul. Racławickiej 31. Tam poznał bliżej zakon, działał w jednej z grup duszpasterskich. Jedna z młodych kobiet z tej wspólnoty wstąpiła do klauzurowego klasztoru karmelitanek bosych i to było dla o. Włodzimierza impulsem do intensywniejszego zastanowienia się nad własnym powołaniem.

„Akurat była okazja pojechania z Warszawy do Czernej - wspomina o. Tochmański w jednym ze świadectw. - Znałem już klasztor w Warszawie, w Zawoi, w Piotrkowicach, ale nigdy nie byłem w klasztorze nowicjackim, gdzie spoczywały relikwie jeszcze wtedy bł. Rafała Kalinowskiego. Na beatyfikacji tego świętego karmelity byłem akurat tego roku w Krakowie wraz z grupą młodzieży z naszego duszpasterstwa. Możliwe, że to jego przemożne orędownictwo w niebie wyprosiło wiele nowych powołań do Karmelu. Przyjechałem do Czernej na dwa dni i tamtejsza wspólnota zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Po rozmowie z magistrem nowicjatu, śp. o. Kajetanem Furmanikiem OCD podjąłem decyzję o przerwaniu studiów i o wstąpieniu do zakonu. Chciałem tylko jeszcze pójść na pieszą pielgrzymkę (po raz trzeci) do Częstochowy i z niej bezpośrednio przyjechać do klasztoru. Po wcześniejszym przeżyciu różnych wątpliwości, zasłyszanych opinii o Karmelu i niekiedy niestworzonych opowiadań o życiu zakonników, nastąpił we mnie od tego momentu jakiś spokój, wypływający chyba ze znalezienia swego życiowego powołania i odczytania woli Bożej. Teraz to wszystko, co doświadczyłem na modlitwie i rozmowach z braćmi w klasztorze czerneńskim, trzeba było uzewnętrznić w domu wobec rodziców, brata, krewnych i znajomych. Nie było to łatwe zważywszy na rozpoczęte studia, masę przyjaciół, a nawet pewien sprzeciw rodziców, widzących mnie raczej jako kapłana diecezjalnego. Mój znajomy akurat ukończył prawo na Uniwersytecie i poszedł do seminarium warszawskiego, ja chciałem inaczej. W biografii świętego dziś Rafała Kalinowskiego dopatrzyłem się podobieństwa w tym, że i on przerwał swoje studia agronomiczne po dwóch latach.(...)

Fascynacja Karmelem nastąpiła na pewno pod wpływem sióstr karmelitanek bosych oraz późniejszej formacji w nowicjacie i na studiach. Pamiętam, jak sięgnąłem po lekturę dzieł św. Jana od Krzyża; była trudna, ale widziałem piękno jego myśli, prawdę przebijającą z każdej strony dzieł. Powołanie często staje się wielkim krzyżem w wyborze, w realizacji, w byciu wiernym na co dzień. Ale wierność zależy - tak mówiły wówczas siostry z Elbląga - od konkretnego człowieka, który może żyć zgodnie ze swoim powołaniem nawet w trudnych okolicznościach. Każdy żyjący w stanie łaski ma w sobie życie Boże i może umacniać się od wewnątrz duchowo, by być potem wiernym w modlitwie, życiu wspólnotowym i w apostolstwie. Karmel zabezpieczał moje życie kapłańskie, a z drugiej strony duchowość i życie zakonne mogły owocować w duszpasterstwie. O to mi chodziło. I to się sprawdziło".