Strona główna  /  Kronika Federacji  /  Rok 2016  /  Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego - Kardynał Stefan Wyszyński

Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego - Kardynał Stefan Wyszyński

 Przypominamy, że 1 lutego 2016 r. zaczynamy w Sodalicjach Mariańskich bezpośrednie przygotowanie do Jubileuszu 1050. rocznicy Chrztu Polski.

W ramach tego przygotowania polecamy lekturę Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego oraz komentarza do nich napisanego przez Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Materiał ten wydrukowaliśmy w specjalnej, sodalicyjnej publikacji i można go wykorzystać na naszych spotkaniach formacyjnych. Luty 2016 r. poświęcony jest tematowi: Wierność Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi. Proponujemy intencję modlitewną: o świętość dla członków Sodalicji Mariańskiej i wszystkich Polaków.

W Jasnogórskich Ślubach Narodu Polskiego Polacy przyrzekali Matce Najświętszej „strzec w każdej duszy polskiej daru łaski, jako źródło Bożego życia". Wyrazili pragnienie, aby „każdy z nas żył w łasce uświęcającej i był świątynią Boga, aby cały Naród żył bez grzechu ciężkiego, aby stał się Domem Bożym i Bramą Niebios dla pokoleń wędrujących przez polską ziemię".

„Poznaliśmy już dostatecznie brzydkość spustoszenia zła na świecie - pisze w komentarzu do tego ślubu kard. Stefan Wyszyński. - Od czasów grzechu pierworodnego ludzkość nie może uporać się z grzechem. Przez grzech niszczeją ludzie, giną całe narody. Byśmy nabrali pełnego obrzydzenia do grzechu, Opatrzność ukazała nam piekło na ziemi wyzwolonej z praw Bożych. Widzieliśmy piekło w obozach koncentracyjnych, w oczach ludzi nienawidzących, w walce jednych przeciwko drugim. Nie chcemy już więcej nigdy tej potwornej wizji na świecie. I dlatego zwalczamy grzech - jako ojca wszelkiego zła i kłamstwa - wszędzie! Zwalczamy go w sobie i wokół siebie. Zwalczamy go w sobie, a to w imię tego, żeśmy <wyrzekli się już ducha złego i wszystkich spraw jego, i wszelkiej pychy jego> (z liturgii sakramentu chrztu św.). Pozostały w nas nasiona grzechu: mogą one zawsze wyrosnąć w chwasty. Czuwamy nad tym, żeby pole dusz naszych nie porosło chwastem. Chcemy być ogrodem Bożym, a nie ugorem, a nie śmietniskiem. Wiemy, jak bardzo Kościół pomaga mi do walki  chwastami. Trzymam się mocno tej dłoni, która mi podaje łaskę odrodzeńczą z konfesjonału, która mnie ożywi z ołtarza.

Zwalczam grzech w rodzinie mojej, przecież powstała ona w obliczu Boga. Przed ołtarzami Pańskimi. Przecież związana jest więzami łaski sakramentalnej. I na tym węźle małżeńskim dostrzegam owoce dzieła Odkupienia, miłości Zbawcy do ludzi. I tu widzę przebitą dłoń Chrystusa, która się kładzie na dłoniach dwojga małżonków i tak je zaciska, aby co Bóg złączył, człowiek już nie ważył się rozłączać. Nie może więc rodzina moja, wyrosła w promieniach łaski sakramentalnej, być siedzibą grzechu, nienawiści, morderczych knowań. Chcę, aby całe domostwo moje, wolne od grzechu, tętniło życiem łaski.

Zwalczam grzech w otoczeniu moim, w stosunkach towarzyskich, w warsztacie pracy, w szkole czy w biurze, za pługiem czy w fabryce, w teatrze czy w kinie, na ulicy czy w domu. Nie chcę należeć do producentów grzechu. Chcę być najbardziej wartościowym przodownikiem dobra, pokoju, miłości, wspólnoty - wolnej od kajdan grzechu."