Strona główna  /  Kronika Federacji  /  Rok 2015  /  Centralna Procesja Bożego Ciała

Centralna Procesja Bożego Ciała

 Sodalisi i sodaliski, uczniowie Zespołu Edukacyjnego Federacji SM w Polsce wraz z rodzinami i nauczycielami, przyjaciele i sympatycy wspólnot sodalicyjnych wzięli licznie udział w Centralnej Procesji Bożego Ciała, która 4 czerwca przeszła ulicami Warszawy.

Niesiony był tryptyk Matki Bożej Sodalicyjnej, szły poczty sztandarowe szkół sodalicyjnych, powiewano błękitnymi flagami sodalicji. W procesji uczestniczyli również przedstawieciele innych ruchów i stowarzyszeń archidiecezji warszawskiej, duchowieństwo oraz tysiące mieszkańców stolicy i gości.

Uroczystości rozpoczęły się Mszą św. odprawioną w archikatedrze św. Jana na Starym Mieście. Po Eucharystii procesja przeszła ulicą Świętojańską, Placem Zamkowym, Krakowskim Przedmieściem i zakończyła się na Placu Piłsudskiego. Zatrzymywano się kolejno przy czterech ołtarzach ustawionych: przed kościołem akademickim św. Anny, przed kościołem seminaryjnym, przed kościołem sióstr wizytek i na Placu Piłsudskiego.

Najświętszy Sakrament nieśli warszawscy biskupi: kard. Kazimierz Nycz, bp Piotr Jarecki, bp Rafał Markowski i biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.

Przy ostatnim ołtarzu kazanie wygłosił kard. Kazimierz Nycz. Mówił m.in. o tym, że Kościół jest z rodzin i dla rodzin, jest nadzieją dla rodzin, ale i rodziny są nadzieją dla Kościoła. - Patrzymy na rodziny pozytywnie, bo jesteśmy w pełni świadomi, że nikt i nic do końca nie potrafi zastąpić rodziny, która jest potrzebna społeczności ludzkiej, jest wspólnotą niezastąpioną i niezastępowalną  dla wychowania następnych pokoleń - mówił kard. Nycz.

W kontekście niedawnego referendum w Irlandii, gdzie większość głosujących opowiedziała się za legalizacją związków tej samej płci, stwierdził, że jest to poważne ostrzeżenie dla całej Europy i Polski.

Metropolita warszawski krytycznie wypowiedział się także o niepokojącym wzroście liczby rozwodów i związanych z tym konsekwencjach. - Słyszymy o coraz większej liczbie małżeństw, którym się nie udało. Bez podejmowania walki o jedność, małżeństwa i rodziny rozstają się i zaczynają od nowa, jakby się nic nie stało. A przecież stało się wiele: są dzieci, więź i ślub złożony Bogu i współmałżonkowi zostają zerwane. To musi budzić niepokój - zaznaczył.