Strona główna  /  Beatyfikacja Kardynała Stefana Wyszyńskiego  /  Rok 2020  /  Prymas Wyszyński w Prudniku i Komańczy

Prymas Wyszyński w Prudniku i Komańczy

 Antoni Porębski & Stefan Wyszyński (Komańcza, 1956)a - Wikimedia Commons W poprzednim odcinku cyklu prezentującego osobę i nauczanie kard. Stefana Wyszyńskiego opisywaliśmy czas jego uwięzienia w Rywałdzie i Stoczku. 

6 października 1954 r. Prymas został przewieziony do Prudnika Śląskiego, a podróż odbywała się samolotem i samochodem. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, wraz z ks. Skorodeckim i s. Leonią, umieszczono w pofranciszkańskim klasztorze. Dom był w kiepskim stanie, nosił ślady zniszczeń wojennych, ale warunku pobytu były tu lepsze niż w Stoczku. Prymas otrzymał dwa pokoiki, było w nich sucho, ciepło, mógł więc intensywniej pracować. Ukończył m.in. pisanie Rozmyślań na tle Roku Liturgicznego, przystąpił także do opracowywania Listu do moich kapłanów. „Jest to praca duża, ujęta w czterech częściach, z których każda uwydatnia kolejno więź nadprzyrodzoną, istniejącą między kapłanem a Trójcą Świętą, a Kościołem, a biskupem, a parafią. Pracę tę przeznaczam dla tych kapłanów, którym udzielałem święceń kapłańskich" - zapisał Prymas w Pro Memoria.

Również w Prudniku dzień kard. Wyszyńskiego był ściśle uporządkowany, zaplanowany, wypełniony modlitwą, pracą, lekturą. „Przyjęliśmy za zasadę: zrobić wszystko, co można, by nie odbiegać od życia Kościoła świętego; utrzymać najściślejszą łączność z modlitwą publiczną Kościoła, poczynając od rannego rozmyślania, aż do wieczornej modlitwy. Ta czujność wprowadziła wielkie urozmaicenie do naszego życia i wzbogaciła modlitwę" - zanotował kard. Wyszyński. I pisał dalej: „Podobnie jak w Stoczku, pilnowałem ściśle porządku dnia, przechodząc od czynności do czynności, od książki do książki, bez zwłoki. Wyprosiłem sobie, by moi towarzysze nie odwiedzali mnie od godz. 9.00-13.00 i od 15.00-18.00. Tylko niedziele i święta zmieniały ten porządek. Dzięki temu osiągnąłem to, że czas upływał niezwykle szybko, że nie poddawałem się rozważaniom nad przeszłością i przyszłością, że byłem wolny od smutku i tęsknot za innym życiem. Zdołałem «przyzwyczaić» się do więzienia. Nie jest to przesada. W takich warunkach bytowania niemal «zaskoczeniem» było dla mnie pojawienie się nowego wysłannika rządu w Prudniku, podczas gdyśmy już ułożyli się psychicznie na spędzenie trzeciej zimy w więzieniu".

29 października 1955 r. Prymasa przewieziono do klasztoru nazaretanek w Komańczy, wsi położonej 35 km na południe od Sanoka. Tam znacznie złagodzono mu warunki przymusowego pobytu. Zamieszkał w czynnym klasztorze, gdzie prowadzono normalne życie zakonne. Mógł się swobodnie poruszać nie tylko po klasztorze, ale po całej miejscowości Komańcza, jednak bez prawa do jej opuszczania. Oczywiście obowiązywał go nadal zakaz wykonywania funkcji wynikających z piastowanych poprzednio stanowisk kościelnych oraz zakaz jakichkolwiek wystąpień publicznych. Prymas mógł więc uczestniczyć razem z wiernymi w liturgii w kaplicy sióstr, ale nie miał pozwolenia na wygłoszenie homilii czy przemówienia. „Radowałem się widokiem ludzi, modlących się dzisiaj w kaplicy sióstr nazaretanek. Jednak modlitwa wspólna Kościoła ma swoją wartość dla jednostki, która łatwiej wychodzi do Ojca ludzi, gdy jest zanoszona w ludzkiej wspólnocie. Ludzie modlący się pomagają nam modlić się, ułatwiają odszukanie drogi do Boga. Ściślej i bliżej wiążą ze sobą, dzięki czemu wzrasta miłość społeczna" - pisał Prymas 1 listopada 1955 r.

W marcu 1956 r. zmarł w Moskwie Bolesław Bierut. „Pojechał w futerku, wrócił w kuferku" - komentowali Polacy. Mało kto wierzył, że ta śmierć była naturalna. Zanim Prymas dowiedział się o jego śmierci, miał w Komańczy następujący sen. Po jakiejś uciążliwej konferencji z Bierutem wyszedł na ulicę. Początkowo szedł sam, ale po jakimś czasie Bierut się do niego przyłączył. Rozmawiali i stanęli na skrzyżowaniu, czekając na zielone światło. W tym momencie Bierut skręcił w lewo i po przekątnej przeszedł ulicę. - Jemu wszystko wolno, nawet gwałcić przepisy - pomyślał Prymas. Potem Bierut zniknął gdzieś w bocznej uliczce.

Rano, po śniadaniu, Wyszyński dowiedział się o śmierci Bieruta. „W obliczu każdej śmierci chrześcijanin zajmuje postawę głębokiej powagi. (...) Dziś już odpada ostrze polemiki, gdyż Bolesław Bierut już uwierzył, że Bóg jest i że jest jednak Miłością. Jest więc zdecydowanie «po naszej stronie». (...) Bóg położył kres życiu człowieka i głowy państwa, który miał odwagę, pierwszy i jedyny z dotychczasowych władców Polski, zorganizować walkę polityczną i państwową z Kościołem św. To straszna odwaga! Na tę odwagę zdobył się Bolesław Bierut. Z jego imieniem pozostaną związane odtąd w dziejach Narodu i Kościoła te straszne krzywdy, które zostały wyrządzone Kościołowi" - zapisał Prymas.

Podkreślił, że pogwałcone prawo Kościoła wymaga kary, a cześć należna woli Bożej musi być okazana. Zarazem jednak zaznaczył, że odpuszcza swojemu winowajcy, modli się o miłosierdzie Boże i odprawi Mszę św. za człowieka, który tak bardzo go skrzywdził. I nawiązał do swojego snu: „Istnieje na świecie komunikacja duchów ludzkich. Tyle razy w ciągu swego więzienia modliłem się za Bolesława Bieruta. Może ta modlitwa nas związała tak, że przyszedł po pomoc. Oglądałem się za nim, we śnie - i nie zapomnę o pomocy modlitwy. Może wszyscy o nim zapomną rychło, może się go wkrótce wyrzekną, jak dziś wyrzekają się Stalina - ale ja tego nie uczynię. Tego wymaga ode mnie moje chrześcijaństwo".  

W Prudniku i Komańczy u Prymasa zaczynała dojrzewać myśl o napisaniu Jasnogórskich Ślubów Narodu, które miałyby zostać złożone w trzechsetną rocznicę ślubów lwowskich Jana Kazimierza. W 1656 roku król, w podziękowaniu za obronę Jasnej Góry przed Szwedami, oddał cały naród w opiekę Maryi. „Koncepcja Jasnogórskich Ślubów Narodu nawiązywała do roli Polski jako przedmurza chrześcijaństwa. Pobrzmiewały w niej echa polskiego mesjanizmu postrzegającego Polskę jako umęczonego Chrystusa, który ma do spełnienia w historii narodów wyjątkową misję. W przeszłości Polska co najmniej dwukrotnie spełniła rolę przedmurza: raz w 1683 roku, gdy pod Wiedniem król Jan III Sobieski zadał cios zagrażającym Europie Turkom i po raz drugi w 1920 roku, gdy nad Wisłą Józef Piłsudski zatrzymał pochód armii bolszewickiej, która szła na Zachód z hasłami rewolucji komunistycznej na sztandarach. Teraz, w 1956 roku, w Polsce rządzonej przez komunistów sterowanych przez Moskwę, chodziło nie tylko o zachowanie religii, ale i moralności oraz kultury wyrosłej z chrześcijaństwa i świata grecko-rzymskiego. O zachowanie polskiej kultury i tradycji narodowej" - pisze Ewa Czaczkowska w książce Kardynał Wyszyński.

Napisane przez Prymasa Wyszyńskiego Jasnogórskie Śluby Narodu przewiozły na Jasną Górę członkinie Instytutu Prymasowskiego. Oczywiście, ze względów bezpieczeństwa, cała operacja była tajna. Paulini wysłali jednak do wszystkich proboszczów w Polsce informację o uroczystościach w Częstochowie, nie informując jednak o ślubach. 26 sierpnia 1956 r. na Jasnej Górze zgromadziło się milion wiernych. „Tak liczne zgromadzenie ludzi, kiedy Kościół nie miał dostępu do środków masowego przekazu, w trzy lata po śmierci Stalina, w bloku państw socjalistycznych, w ogniu nieustannej walki, szykan i pomówień ze strony rządzących i uprawianej przez nich propagandy, a także licznych utrudnień w dojazdach, było czymś nad wyraz imponującym" - ocenia Milena Kindziuk w książce Kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Polski.

Po raz pierwszy od 50 lat z jasnogórskiej kaplicy wyprowadzono i ustawiono na wałach Cudowny Obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Prymas Wyszyński był oczywiście nieobecny, ale przy ołtarzu stał jego pusty fotel, przyozdobiony bukietem biało-czerwonych róż. Ten pusty fotel zrobił na wiernych ogromne wrażenie. Tekst ślubów odczytał przewodniczący Episkopatu Polski bp Michał Klepacz, a w tym samym czasie, w Komańczy, te same przyrzeczenia składał kard. Wyszyński. Towarzyszyła mu Maria Okońska z Instytutu Prymasowskiego. Tego samego dnia Prymas zanotował rodzaj modlitwy skierowanej do Boga: „Uczyniłem, co mogłem, dla Twojej chwały: przygotowałem w dniu 16 maja tekst Ślubowania, napisałem adoracje stanowe: dla kapłanów, dla młodzieży, dla mężów i matek. Te słowa będą mówiły za mnie do ludzi. A ja będę mówić tylko do Ciebie - za nich. Modliłem się o największą chwałę Twoją na dziś. Chciałem ją zdobyć za cenę mej nieobecności. Ufam, że Królowa Niebios i Polski dozna dziś wielkiej chwały na Jasnej Górze. Jestem już w pełni spokojny. Dokonało się dziś wielkie dzieło. Spadł kamień z serca. Oby stał się chlebem dla Narodu".

Tekst Ślubów Narodu Polskiego, napisany przez Prymasa Wyszyńskiego, a złożony 26 sierpnia 1956 r. na Jasnej Górze, brzmiał:

 

Wielka Boga-Człowieka Matko! Bogurodzico Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo!

Królowo świata i Polski Królowo!

Gdy upływają trzy wieki od radosnego dnia, w którym zostałaś Królową Polski, oto my, dzieci Narodu polskiego i Twoje dzieci, krew z krwi Przodków naszych, stajemy znów przed Tobą, pełni tych samych uczuć miłości i nadziei, jakie ożywiały ongiś Ojców naszych.

My, biskupi polscy i królewskie kapłaństwo, Lud nabyty zbawczą Krwią Syna Twojego, przychodzimy, Maryjo, znów do Tronu Twego, Pośredniczko Łask wszelkich, Matko Miłosierdzia i wszelkiego pocieszenia.

Przynosimy do stóp Twoich niepokalanych całe wieki naszej wierności Bogu i Kościołowi Chrystusowemu - wieki wierności szczytnemu posłannictwu Narodu, omytego w wodach Chrztu świętego.

Składamy u stóp Twoich siebie samych i wszystko, co mamy: rodziny nasze, świątynie i domostwa, zagony polne i warsztaty pracy, pługi, młoty i pióra, wszystkie wysiłki myśli naszej, drgnienia serc i porywy woli.

Stajemy przed Tobą pełni wdzięczności, żeś była nam Dziewicą Wspomożycielką wśród straszliwych klęsk tylu potopów.

Stajemy przed Tobą pełni skruchy, w poczuciu winy, że dotąd nie wykonaliśmy ślubów i przyrzeczeń Ojców naszych.

Spojrzyj na nas, Pani Łaskawa, okiem Miłosierdzia Twego i wysłuchaj potężnych głosów, które zgodnym chórem rwą się ku Tobie z głębi serc wielomilionowych zastępów oddanego Ci Ludu Bożego.

Królowo Polski! Odnawiamy dziś śluby Przodków naszych i Ciebie za Patronkę naszą i za Królową Narodu polskiego uznajemy.

Zarówno siebie samych, jak i wszystkie ziemie polskie i wszystek lud polecamy Twojej szczególnej opiece i obronie.

Wzywamy pokornie pomocy i miłosierdzia w walce o dochowanie wierności Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, Kościołowi świętemu i jego Pasterzom, Ojczyźnie naszej świętej, chrześcijańskiej przedniej straży, poświęconej Twojemu Sercu Niepokalanemu i Sercu Syna Twego. Pomnij, Matko Dziewico, przed obliczem Boga, na oddany Tobie Naród, który pragnie nadal pozostać Królestwem Twoim, pod opieką najlepszego Ojca wszystkich narodów ziemi.

Przyrzekamy uczynić wszystko, co leży w naszej mocy, aby Polska była rzeczywistym królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod Twoje panowanie, w życiu naszym osobistym, rodzinnym, narodowym i społecznym.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Matko Łaski Bożej! Przyrzekamy Ci strzec w każdej duszy polskiej daru łaski, jako źródła Bożego życia.

Pragniemy, aby każdy z nas żył w łasce uświęcającej i był świątynią Boga, aby cały Naród żył bez grzechu ciężkiego, aby stał się Domem Bożym i Bramą Niebios, dla pokoleń wędrujących poprzez polską ziemię - pod przewodem Kościoła katolickiego - do Ojczyzny wiecznej.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Święta Boża Rodzicielko i Matko Dobrej Rady! Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w Żłóbek Betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia.

Walczyć będziemy w obronie każdego dziecka i każdej kołyski, równie mężnie, jak Ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, aniżeli zadać śmierć bezbronnym.

Dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca wszelkiego życia i za najcenniejszy skarb Narodu.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Matko Chrystusowa i Domie Złoty! Przyrzekamy Ci stać na straży nierozerwalności małżeństwa, bronić godności kobiety, czuwać na progu ogniska domowego, aby przy nim życie Polaków było bezpieczne.

Przyrzekamy Ci umacniać w rodzinach królowanie Syna Twego Jezusa Chrystusa, bronić czci Imienia Bożego, wszczepiać w umysły i serca dzieci ducha Ewangelii i miłości ku Tobie, strzec prawa Bożego, obyczajów chrześcijańskich i ojczystych. Przyrzekamy Ci wychować młode pokolenie w wierności Chrystusowi, bronić je przed bezbożnictwem i zepsuciem i otoczyć czujną opieką rodzicielską.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Zwierciadło Sprawiedliwości! Wsłuchując się w odwieczne tęsknoty Narodu, przyrzekamy Ci kroczyć za Słońcem Sprawiedliwości, Chrystusem, Bogiem naszym.

Przyrzekamy usilnie pracować nad tym, aby w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci Narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju, aby wśród nas nie było nienawiści, przemocy i wyzysku.

Przyrzekamy dzielić się między sobą ochotnie plonami ziemi i owocami pracy, aby pod wspólnym dachem domostwa naszego nie było głodnych, bezdomnych i płaczących.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi.

Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu, rozwiązłości.

Przyrzekamy zdobywać cnoty: wierności i sumienności, pracowitości, oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Królowo Polski! Ponawiamy śluby Ojców naszych i przyrzekamy, że z wielką usilnością umacniać i szerzyć będziemy w sercach naszych i w polskiej ziemi cześć Twoją i nabożeństwo do Ciebie, Bogurodzico Dziewico, wsławiona w tylu świątyniach naszych, a szczególnie w Twej Jasnogórskiej Stolicy.

Oddajemy Tobie szczególnym aktem miłości każdy polski dom i każde polskie serce, aby chwała Twoja nie ustawała w ustach naszych dnia każdego, a zwłaszcza w dni Twoich świąt.

Przyrzekamy iść w ślady Twoich cnót, Matko Dziewico i Panno Wierna, i z Twoją pomocą wprowadzać w życie nasze przyrzeczenia.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

W wykonaniu tych przyrzeczeń widzimy żywe Wotum Narodu, milsze Ci od granitów i brązów. Niech nas zobowiązują do godnego przygotowania serc naszych na Tysiąclecie Chrześcijaństwa Polski.

W przededniu Tysiąclecia Chrztu Narodu naszego chcemy pamiętać o tym, że Ty pierwsza wyśpiewałaś narodom hymn wyzwolenia z niewoli i grzechu; że Ty pierwsza stanęłaś w obronie maluczkich i łaknących, i okazałaś światu Słońce Sprawiedliwości, Chrystusa, Boga naszego. Chcemy pamiętać o tym, że Ty jesteś Matką naszej Drogi, Prawdy i Życia, że w Twoim Obliczu Macierzyńskim najpewniej rozpoznajemy Syna Twojego, ku któremu nas wiedziesz niezawodną dłonią.

Przyjm nasze przyrzeczenia, umocnij je w sercach naszych i złóż przed Oblicze Boga w Trójcy Świętej Jedynego. W Twoje dłonie składamy naszą przeszłość i przyszłość, całe nasze życie narodowe i społeczne, Kościół Syna Twego i wszystko, co miłujemy w Bogu.

Prowadź nas poprzez poddaną Ci ziemię polską do bram Ojczyzny Niebieskiej. A na progu nowego życia sama okaż nam Jezusa, błogosławiony Owoc żywota Twojego. Amen.